WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Czy dane o geolokalizacji mieszkańców USA są chronione przed niekonstytucyjną rewizją?

Dane o lokalizacji internautów to drażliwy temat. Nikt nie chce, aby jakiekolwiek (nieodpowiednie) służby wiedziały, gdzie mieszkamy, jakie są nasze rutynowe czynności, w jaką „siatkę” łączymy się z naszymi przyjaciółmi. I z tego powodu, odpowiednie organy władzy zainteresowały się w Stanach Zjednoczonych tym, czy rzeczywiście dane obywateli strzeżone przed osobami trzecimi.

Sąd Apelacyjny w Stanach Zjednoczonych przymierza się do rozstrzygnięcia, czy czwarta poprawka do Konstytucji tego kraju rzeczywiście chroni prawa ludu do nietykalności osobistej, mieszkania, dokumentów i mienia. Wiele firm na całym świecie drży na myśl o nadchodzącej decyzji.

Istnieje wiele procedur, których przestrzeganie gwarantuje bezpieczeństwo danych o geograficznym położeniu obywateli Stanów Zjednoczonych. Muszą być one uporządkowane i anonimowe, ale także zabezpieczone różnymi technikami, takimi jak urządzenia szyfrujące i odporne na fałszerstwo komputerowe klucze bezpieczeństwa. Co staje się jednak, kiedy same władze każą odblokować wszystkie zamki, chcąc spojrzeć na zastrzeżone informacje?

Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do tego, że rządy we właściwie wszystkich wysoko rozwiniętych krajach świata czasami są podejrzanie mocno zainteresowane naszymi prywatnymi sprawami. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że intruz w postaci przedstawiciela państwowego, brodzącego w naszych sekretach, może być nieunikniony.

Mimo tego, że bronić naszą prywatność starają się organy ścigania, ten problem można nazwać nawet niekonstytucyjnym. Czwarta poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych wymaga od policji nakazu sądowego przed wtargnięciem na czyjąś posesję w celu odszukania jakichkolwiek form dowodów. Nakaz daje gwarancję, że władzom zostały przedstawione prawdopodobne przyczyny rozpoczęcia rewizji, a wniosek służb porządkowych został odpowiednio uzasadniony i zatwierdzony.

Przedstawiciele aparatu ścigania twierdzą jednak, że dane o lokalizacji utrzymywane w rękach osób trzecich nie powinny być objęte ochroną ze strony czwartej poprawki. W zinformatyzowanym świecie, w którym na każdym kroku wymagane jest od nas podanie swojego miejsca pobytu, takie informacje powinny być ściśle chronione, niezależnie od tego, gdzie są przechowywane.

Jedyne, co deweloperzy mogą zrobić, aby zapewnić większą protekcję danych użytkownika, to zaostrzenie wymogów dotyczących kategoryzacji i anonimowości tychże katalogów. Mimo tego, porównując dokumenty nawet pozbawione wielu personalnych informacji, można zdobyć wiele danych, za które niektórzy ludzie prawdopodobnie chętnie zapłaciliby.

Każdy amerykański przedsiębiorca, zmagający się z odpowiedzialnością za użytkowników, powinien jak najdokładniej trzymać się litery prawa, wymagając zakazu w każdym przypadku, kiedy jakiekolwiek służby chcą wglądu do prywatnych danych. Badania przeprowadzone przez Google i Boston Consulting Group dowodzą, że geolokalizacja rośnie o 30% każdego roku, a my dopiero zaczęliśmy rozumieć jej potencjał, jej wpływ na nasze życie. Celem wszystkich – na razie debata ta jest najgłośniejsza wśród mieszkańców Stanów Zjednoczonych – powinno być wykorzystanie tej technologii na naszą korzyść, bez wystawiania nas samych na niebezpieczeństwo.

Źródło: techcrunch.com