W wywiadzie zamieszczonym na japońskiej stronie Nintendo Shigeru Miyamoto zebrał się na wspomnienia o czasie, w którym tworzył jeden ze swoich najznamienitszych, klasycznych tytułów  – Donkey Kong.

Odwołując się do tłumacza Chris’a Kohler’a, który owy wywiad przetłumaczył, Miyamoto ujawnił kilka wcześniej nieznanych ciekawostek na temat gry i samego jej powstawania. W wywiadzie możemy usłyszeć między innymi o samym powstawaniu pomysłów i układaniu ich w jedną całość jednocześnie zażywając kąpieli w kompanijnej łaźni.

Donkey Kong – goryl zrodzony w wannie

„Mieliśmy bojler z wodą, który służył do produkcji tradycyjnych japońskich kart do gry – hanafuda, których produkcją zajmowało się Nintendo. Woda z owego bojlera była także używana do napełniania wanny w łaźni należącej do kompanii. W nocy, gdy nikogo nie było w pobliżu mogłeś przesiadywać tam godzinami. To mnie uratowało. Dzięki temu mogłem efektywniej składać moje pomysły w jedną całość” – wspomina Miyamoto.

Growa legenda ujawniła także, że amerykański oddział Nintendo początkowo nie chciał się zgodzić z imieniem wymyślonym dla sławnego goryla. Miyamoto, starał się uświadomić swoich amerykańskich kolegów o nieprzypadkowym wyborze imienia dla głównego bohatera gry Donkey Kong, które miało oznaczać głupią małpę. Chcąc przekonać Amerykanów o słuszności swojego twierdzenia Japończyk zasięgnął do słownika tłumaczącego słowo „idiota” jako jeden z synonimów wyrazu „donkey”. Amerykanie nie dali się przekonać i uważali pomysł za kompletnie bezsensowny. Mimo to, Miyamoto poprzestał na swoim i nie ustąpił.

donkey-kong-gp

Jednak bywało, że nawet Miyamoto dało się przekonać do zmiany zdania. Gdy amerykańscy koledzy wytknęli mu dziwne brzmienie głosu bohaterów (w fazie rozwoju Donkey Kong wykorzystywał ludzkie głosy), Miyamoto posłuchał. Dama porywana przez goryla miała wołać o pomoc krzycząc – „help help!”, a gdy Mario przeskakiwał beczki okazywała swoją aprobatę wykrzykując „nice!” – wyjaśnia Miyamoto.

Amerykanie, zwrócili jednak uwagę na pewne nieprawidłowości. Według nich „help” brzmieniem przypominało bardziej „kelp” aniżeli wołanie o pomoc. Sprawa vioce actingu  została ponownie przemyślana. Czego skutkiem było kompletne zastąpienie ówczesnych głosów. Krzyk „help” został zastąpiony małpim rykiem Donkey Kong’a, a „nice” charakterystycznym odgłosem skoku Mario. Czy owe zmiany wyszły grze na dobre? Tego najpewniej już nigdy się nie dowiemy. Reszta, jak mówi Miyamoto, jest już tylko historią.

Japanese video game designer Shigeru Miyamoto introduces the Nintendo's Mario Maker during a press event at the Nintendo booth at the Electronic Entertainment Expo on Wednesday, June 11, 2014, in Los Angeles. (AP Photo/Jae C. Hong)

Dlaczego twórca gier Mario i Donkey Kong wspomniał o czasach, z perspektywy branży, tak bardzo odległych? Wyjaśnieniem może być niedaleka przyszłość, w której Nintendo planuje wypuścić na rynek „odświeżone” wersje swoich klasycznych konsol – Classic Mini NES na zachodzie i Famicom Mini w Japonii, a to wszystko już w listopadzie! Obie konsole mają posiadać preinstalowane gry Mario i Donkey Kong wraz z wieloma innymi tytułami. Czyżby szykowała się okazja na posmakowanie wirtualnej rozrywki z czasów dzieciństwa?

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej