Pamiętam, że parę lat temu z zazdrością czytałem w drukowanej prasie zajmującej się grami nielicznie pojawiające się notki dotyczące wydanych na podstawie głośnych tytułów książek. Recenzje czy newsy, które się pojawiały mówiły praktycznie tylko o pozycjach wydanych na rynku zachodnim. Nasz rynek był za mały, niewystarczająco chłonny, by ktoś zdecydował się na tłumaczenie i wydanie ich. Sytuacja się jednak zmieniła i dziś mamy w czym wybierać. Przedyskutujmy więc kilka książek, które pojawiły się u nas.

Zacznijmy jednak trochę przekornie. Bo nawet na polskim rynku, wbrew temu co napisałem we wstępie, były gry, które zdobyły na tyle wielką popularność, że doczekały się wydania książek w zrozumiałym języku. Chwilę po tym, jak swoją premierę 13 lat temu miało Diablo II, wydawnictwo ISA postanowiło wykorzystać okazję do wydania książek umiejscowionych w świecie gry. Jednocześnie wydano kilka pozycji opartych również na pozostałych grach Blizzarda, War- i Starcrafcie. Co najbardziej jednak znaczące, w ubiegłym roku, prężnie od kilku lat działająca Fabryka Słów postanowiła wznowić dwa tytuły wydane te kilkanaście lat temu. W ten sposób w księgarniach pojawił się tom zatytułowany Diablo: Archiwum, składający się z dwóch oddzielnych powieści ze świata Sanktuarium, autorstwa Richarda Knaaka oraz Mela Odoma. Prawdopodobnie więc wydany przy okazji trzeciej części Zakon Nate`a Kenyona okazał się na tyle dużym sukcesem, że zasadne stało się przypomnienie fanom starszych opowieści.

Diablo Archiwum

Obie wydane w Archiwum powieści to solidne rzemiosło. Są to typowe czytadła, których zadaniem jest zapewnić nam rozrywkę, wciągnąć na kilka godzin, a w przypadkach takich jak ten, poszerzyć lubiane uniwersum. To wszystko się świetnie udaje. Dziedzictwo krwi Knaaka czytałem już przy okazji pierwszego wydania. Pomysł przeklętej zbroi i demonicznych sił próbujących wedrzeć się do świata doskonale wpisuje się w ramy opowieści ze świata Diablo, więc dla fanów to rzeczywiście ciekawa propozycja. Jasne, większą radość z czytania będą czerpać młodsi czytelnicy, bo wyrobionego odbiorcę książka niczym nie zaskoczy, ale to nie zmienia faktu, że nie dostaliśmy byle opowiastki w znanym świecie, ale coś, co samo w sobie trzyma poziom.

Podobnie jest z drugą opowieścią, zatytułowaną Czarna Droga. Całkiem fajnie skonstruowany jest tu główny bohater, który dostaje na początku niezłą szkołę życia. Interesujący jest również motyw antagonisty, igrającego, a jakże, z potężnym demonem. Co najważniejsze, obie części książki znakomicie wpisują się w świat zaczerpnięty z gry. Ich klimat jest dokładnie taki, jaki powinien być. Od samego początku jest brutalnie, mrocznie, posępnie. Czytając, siłą rzeczy wyobrażamy sobie miejsca, w których toczy się akcja, dokładnie tak, jak wygląda Diablo na ekranach – w ciemnych barwach, pesymistycznie, bez humoru. To świetna rzecz, bo naprawdę czuć, że to jest właśnie ten konkretny świat.

Na drugim biegunie jakości i wartości jest wydany przy okazji premiery trzeciej części przygód Proroka Crysis: Eskalacja, pod którym podpisał się Gavin Smith. Książka ta przeszła raczej bez echa i w sumie nie ma się co dziwić, bo jest po prostu słaba. Założenie jest w sumie prawidłowe – ukazanie, jak ukształtowany został istotny dla fabuły gry Psycho, z drugiej strony przedstawienie początkowych faz inwazji Cepidów. Tyle, że realizacja pomysłu nie nadążyła za pomysłem.

Crysis Eskalacja

Książka składa się z kilku opowiadań, które miały się wzajemnie uzupełniać. Tymczasem są one pourywane jakby w środku, za wcześnie się kończą, chwilę po tym, jak zaczyna się akcja. Poza tym ukazują bohaterów, których poznajemy zaledwie na moment i w większości przypadków do nich nie wracamy. Każde z opowiadań ma niską wartość, a wszystko razem ciężko jakoś poskładać do kupy. Do tego książka sama się reklamuje tekstem, że jest świetna również dla osób nie znających uniwersum. To nieprawda, nie tylko dlatego, że jest tak rwana i niewiele wyjaśniająca, ale głównie bo po prostu nie warto jej poznawać. Gdyby świat Crysisa był tak uwielbiany przez fanów, jak choćby Halo, byłby w tym jakiś sens. Tymczasem nie ma powodów, by się nad lekturą tej pozycji męczyć.

Obie omówione pozycje przyjmowały podobny schemat. Wzięto wytworzone w wirtualnym świecie uniwersa i umieszczono w nich nowe opowieści. Tymczasem, zupełnie inne podejście zaprezentował Oliver Bowden przy okazji pisania Assassin`s Creed: Renesans, na podstawie drugiej części doskonałej serii gier. Materiał na książkę wymarzony – ciekawe czasy, ciekawy bohater, ciekawa nawet sama koncepcja. A autor tymczasem po prostu wziął fabułę gry o tym samym tytule i spisał ją stosując czasem nawet te same dialogi! Dla kogoś, kto grę przeszedł, a więc przedstawiciela docelowej grupy odbiorców tego wydawnictwa, czytanie jest bez sensu. Nic tam nie jest w stanie zaskoczyć, wszystko było w grze i wszystko kończy się tak samo. Dodatkowo, narracja jest bardzo sprawozdawcza i mimo tak doskonałej materii, dla kogoś nie zaznajomionego ze światem również nie będzie to nadmiernie ekscytująca podróż. Dziwi mnie wobec tego fakt, że wydano u nas później kilka następnych opowieści w tej samej formule, opartej na kolejnych częściach gry. Jak więc widać, są tacy, którym się pisanina Bowdena spodobała.

AC

Przedstawiłem kilka książek, które sam przeczytałem, a ostatnio mamy całkiem spory urodzaj opartych na grach opowieści. W następnej kolejności mam zamiar nadrobić zaległości w postaci Gears of War: Pola Aspho, która zebrała bardzo dobre recenzje. Słyszałem też, że świetnie napisany jest Rosjanin oparty na Battlefield 3. Jest w czym wybierać, również na szczęście pod względem jakościowym. Może ktoś z was mógłby polecić coś jeszcze?

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!