Wykonanie słabego rozeznania w temacie i później publikacja związanego z nim artykułu, jest dosyć znaną bolączką dzisiejszych mediów. Błędy się zdarzają, bo jesteśmy zwykłymi ludźmi. Gorzej, gdy właśnie te błędy odciskają na kimś spore piętno.

Dorian Satoshi Nakamoto przekonał się o tym bardzo boleśnie, kiedy Newsweek nazwał go twórcą bitcoinów, którym tak naprawdę Dorian nie jest. A najzabawniejszym faktem jest to, że pan Nakamoto z bitcoinami nie ma w ogóle nic wspólnego, zaś o samym istnieniu waluty, dowiedział się kilka tygodni przed publikacją artykułu od swojego syna. Sam artykuł dotknął jego oraz relacje z jego rodziną w bardzo negatywny sposób, dlatego postanowił zatrudnić prawnika i pozwać serwis. Jednakże koszt takiego adwokata, będącego w stanie powalczyć prawnie z tak dużą firmą jest naprawdę wysoki. Stąd też powstała strona NeewsweekLied.com, gdzie zbierane są pieniądze na opłacenie takiej usługi.

Na stronie NewsweekLied znajdziemy sporo informacji i poznamy całe kulisy sprawy, a przy okazji dowiemy się o samym Dorianie. Można na niej przede wszystkim wspomóc akcję normalną gotówką oraz (co wydaje się zabawne w tej sytuacji) bitcoinami. Do tej pory Nakamoto otrzymał 23 000$, które przeznaczone zostały na jego życie prywatne. Człowiek ten bowiem jest już od dawna bezrobotny i żyje z 93-letnią matką. Nie pozostaje nam zatem nic jak tylko wpłacać pieniądze i trzymać kciuki. Niech dezinformacja nie szerzy się wśród największych światowych redakcji.

[źródło: engadget.com; zdjęcie: twitter.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!