Ciemna materia stanowi w przybliżeniu 27% bilansu masy i energii we wszechświecie. To około pięciokrotnie więcej niż „zwykła” materia z której jesteśmy zbudowani. Istnienie ciemnej materii, która oddziałuje z materią wyłącznie grawitacyjnie, doskonale wyjaśnia obserwowany kształt i rotację galaktyk. Najnowsze odkrycie sugeruje jednak, że niektóre obszary wszechświata mogą być znacznie bogatsze w ciemną materię od kosmicznej średniej.

W 2015 roku teleskop Dragonfly Telephoto Array, obserwując Gromadę Warkocza Bereniki, dostrzegł coś, co wcześniej umykało naszym obserwacjom. Była to wyjątkowo słabo świecąca galaktyka, nazwana Dragonfly 44. Galaktyka ta, choć wielkością zbliżona do Drogi Mlecznej, świeci od niej około stukrotnie słabiej.

Chmury gazu i pyłu przesłaniające gwiazdy nie mogły wytłumaczyć tak małej jasności galaktyki. Co więcej, gdyby zawierała ona wyłącznie te nieliczne gwiazdy, to już dawno przestałaby istnieć, ponieważ grawitacja byłaby za słaba żeby utrzymać galaktykę razem. Dlatego badacze zaczęli podejrzewać wyjątkowo wysoką zawartość ciemnej materii.

Do weryfikacji tej hipotezy użyto teleskopów Keck II oraz Gemini North. Galaktykę obserwowano w ciągu 6 nocy, łącznie przez 33,5 godziny. Dzięki obserwacjom udało się określić prędkości z jakimi poruszają się gwiazdy wewnątrz Dragonfly 44. Na tej podstawie oszacowano masę galaktyki. Okazało się, że widoczne gwiazdy stanowią zaledwie 0,01% masy Dragonfly 44. Pozostałe 99,99% stanowi zaś ciemna materia. Tak wysokiej zawartości ciemnej materii nie udało się zaobserwować nigdy wcześniej w żadnej innej galaktyce.

źródło: futurism.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej