Opracowanie lekkich i wydajnych akumulatorów litowo-jonowych było jednym z najważniejszych czynników, które uwarunkowały popularyzację latających dronów. Jednak kiedy również i ich masa oraz pojemność okazują się ograniczeniem, nadchodzi czas na eliminację tego elementu z konstrukcji drona.

Pierwszym co przychodzi do głowy, kiedy pomyślimy o dronie bez akumulatorów może być zastosowanie do zasilania paneli fotowoltaicznych. Jest to metoda dobrze sprawdzająca się bezzałogowych, a nawet załogowych samolotach. Jednak klasyczną konstrukcją kojarzącą się nam z amatorskim dronem jest quadrocopter, a ten do lotu potrzebuje więcej energii niż samolot.

Większą gęstość energii niż akumulatory oferują oczywiście paliwa płynne napędzające silniki tłokowe, jednak napęd ten, głośny i skomplikowany, nie może przebić się na rynku. Zupełnie inne rozwiązanie zaproponował natomiast zespół doktora Samera Aldhahera z Imperial College of London. Zbudowali oni drona, który jest w czasie rzeczywistym ładowany prądem bezprzewodowo.

Technika ładowania bezprzewodowego znana jest z rynku telefonów komórkowych. Bezprzewodowe maty ładujące nie zdobyły jednak nigdy popularności. Zapewne dlatego, że nie rozwiązywały żadnego problemu. Zamiast na kablu z wtyczką nasz telefon był uwięziony na kablu z matą ładującą.

W przypadku dronów taki rodzaj zasilania, choć pozwala na długi, nieprzerwany lot, to znacznie ogranicza jego zasięg. Pojazd może się bowiem poruszać wyłącznie bezpośrednio nad ładowarką, czy też większym zestawem ładowarek (placem? ścieżką?). Zasada działania jest stosunkowo prosta. Ładowarka, za pomocą wdrukowanego w PCB obwodu, generuje z częstotliwością 13,56 MHz fale elektromagnetyczne, które indukują przepływ prądu w zintegrowanej z dronem cewce z miedzianej folii.

Choć koncepcja wydaje się banalna, to zespół brytyjskich badaczy nie miał łatwego zadania chcąc wcielić ją w życie. Znalezienie odpowiednich tranzystorów zasilających ładowarkę było na tyle problematyczne, że musiano skonstruować nowe specjalnie na potrzeby projektu. W końcu jednak wszystkie przeszkody przezwyciężono. Tylko czy to oznacza, że niedługo zobaczymy drony, które nie będą mogły oddalić się od źródła zasilania, jak, nie przymierzając… trolejbus?

Źródło: digitaltrends.com; Grafika: youtube.com