promocja

Wiele firm, od Amazona po Google, pracuje nad dronami transportującymi niewielkie przesyłki, wyręczającymi przez to kurierów w miejscach trudniej dostępnych, gdzie np. trudno się dostać samochodem oraz w sytuacjach, kiedy przesyłka jest wyjątkowo pilna.

Google ujawniło swój “Project Wing” w ubiegłym roku. Jako że tajne prace rozpoczęto już dwa lata wcześniej, amerykański gigant mógł od razu pochwalić się działającym prototypem gotowym do testów. Te przeprowadzono w Australii, gdzie mała gęstość zaludnienia na większości kontynentu mocno utrudnia pracę tradycyjnym firmom kurierskim.

Propozycja przedstawiona przez Google jest ciekawa pod względem technicznym. Zamiast kojarzonego najczęściej z komercyjnymi dronami quadrocoptera mamy bowiem do czynienia z niewielkim samolotem pionowego startu i lądowania. Maszyna Google’a, w przeciwieństwie do na przykład wojskowego V-22 Osprey nie startuje pionowo dzięki obracanym wirnikom, ale po prostu… stojąc na ogonie. Dron następnie odbywa lot w typowej dla samolotu pozycji, zawisa ogonem w dół by opuścić na linie ładunek, po czym powraca do bazy znowu jak samolot i na koniec ląduje pionowo na ogonie.

O ile ubiegłoroczne testy w Australii wypadły pomyślnie, to z komercjalizacją pomysłu Google (a właściwie jej nowa spółka-matka: Alphabet) czeka na dostosowanie rozwiązań prawnych w USA do możliwości użytkowania dronów do dostarczania przesyłek. Obecnie firma nawet prowadząc badania w swojej ojczyźnie korzysta z uprzejmości współpracującej z nią NASA posiadającej pozwolenie na loty bezzałogowe, jednak wiemy już, że Google wystąpiło do Federalnej Agencji Lotnictwa (FAA) o własne pozwolenie.

Google, podobnie jak inne firmy zainteresowane komercyjnym wykorzystaniem dronów, bierze udział w konsultacjach przeprowadzanych przez FAA, mających na celu opracowanie nowych przepisów regulujących loty bezzałogowców. Wypracowanie kompromisu powinno zająć jeszcze maksymalnie 12 miesięcy. Przepisy zawierać mają przede wszystkim wytyczne odnośnie kontroli lotów. System zapobiegania kolizji zostanie prawdopodobnie oparty na istniejącej sieci komórkowej. Wcześniej, bo jeszcze 20 grudnia tego roku, Departament Transportu USA przedstawić ma nowe regulacje dotyczące rejestracji dronów.

[źródło i grafika: gizmodo.com]