Już od 2001 roku w Izraelu trwają prace mające na celu opracowanie drona ratowniczego, który mógłby operować w miejscach trudno dostępnych dla tradycyjnych helikopterów – na przykład w terenie gęsto zabudowanym. Konstrukcja może okazać się przydatna w czasie walk miejskich, charakterystycznych dla coraz popularniejszej wojny asymetrycznej. Ewentualnie może również do czegoś w czasie pokoju.

AirMule, bo tak nazywa się dron, ma 620 centymetrów długości, 350 centymetrów szerokości i maksymalnie załadowany waży 1682 kilogramy. W przeciwieństwie do większości mniejszych dronów zasadą działania przypomina bardziej poduszkowiec niż helikopter. Choć jak na urządzenie tego typu unosi się nad ziemią wyjątkowo wysoko – nieco ponad 3,5 metra. Osiąga przy tym prędkość maksymalną typową raczej dla helikopterów i wynoszącą 180 km/h.

airmule2

Choć nie wiadomo jeszcze dokładnie, kiedy AirMule (czy jego wersja eksportowa: Cormorant) trafi do służby, jednak twórcom udało się w końcu dokonać przełomu i wykonać krótki lot w trybie autonomicznym. Eksperyment można zobaczyć na filmie poniżej, choć tym, co od razu rzuca się w oczy, jest brak gęstej zabudowy i prędkość daleka od maksymalnej.

[źródło i grafika: popsci.com, tactical-robotics.com]