I pomyśleć, że kiedyś po prostu drukowało się tekst na papierze i uważano to za szczyt ekstrawagancji… a w dzisiejszych czasach drukarki 3D powoli wdzierają się w coraz to nowe dziedziny naszego życia. Drukowanie sztucznych narządów? Sztucznych kończyn? Części do statków kosmicznych? Tak, to wszystko już jest możliwe. Ale co, jeżeli dałoby się wydrukować części ciała zbudowane z prawdziwej, żyjącej tkanki?

Brzmi trochę niewiarygodnie – a jednak wkrótce może to stać się rzeczywistością. Owszem, już wcześniej naukowcy próbowali rozgryźć problem tzw. biofabrykacji (czyli stworzenia struktur złożonych z żywych komórek), ale dopiero teraz założyciele firmy z Filadelfii, Biobots twierdzą, że potrafią to zrobić.

Zamiast używać stosowanych do tej pory w tej dziedzinie ogromnych, przestarzałych i głośnych maszyn, które do tej pory wykorzystywano do tworzenia takich tkanek, ci zapaleńcy postawili na miniaturyzację i postanowili użyć do tego nieco zmodyfikowanej drukarki 3D. Klucz tkwi oczywiście w tuszu, który zawiera specjalny proszek-fotoinicjator, zestalający się w momencie gdy trafi na niego niebieskie światło o określonej długości fali. Według twórców urządzenia jest to o wiele bezpieczniejsze niż stosowanie powszechnie używanego przez naukowców promieniowania nadfioletowego UV, które może uszkodzić żyjące komórki.

Technologia jeszcze nie jest w powszechnym użytku, lecz Biobots wyprodukowała już szereg prototypów i ściśle współpracuje ze środowiskami naukowymi w celu poprawy i rozbudowy swojego projektu. Firma poszukuje również dodatkowego finansowania, aby rozpocząć szeroką produkcję.

biobots

[źródło: digitaltrends.com, zdjęcia: biobotsprinters.tumblr.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej