Mówi się, że złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy i powiedzenie to ma jakieś przeniesienie na realia fotografii. Nie liczy się bowiem to, jak drogą lustrzanką robi się zdjęcia, a osoba, która ma wizję i stoi za samym urządzeniem. Mam na potwierdzenie tych słów świetny dowód w postaci dwóch profesjonalnych, sportowych fotografów, którym udało się zrobić cudowne „stop-klatki” przy pomocy… zabawkowych aparatów dla dzieci.

Na co dzień panowie Joel Marklund oraz Marcel Laemmerhirt robią zdjęcia urządzeniami wartymi tyle co nowy, dobry samochód z salonu. Redakcja DigitalRev postanowiła rzucić im ciekawe wyzwanie, w którym to zamiast nawet najprostszej lustrzanki, oddano im do rąk proste kamery VTech Kidizoom. Kosztują one nawet mniej niż 150 złotych i mają zatrważającą rozdzielczość 0,3 megapiksela. Czy to przeszkodziło im w wykonaniu zapierających dech w piersiach ujęć? Wygląda na to, że nie. Ich wyniki możecie podziwiać poniżej.

Jeśli jesteście ciekawi, jak wyglądały kulisy całej tej akcji, to poniżej znajdziecie filmik redakcji DigitalRev, gdzie zobaczycie jak ci fotografowie, musieli walczyć z zabawkowym aparatem. Nie obyło się bez narzekań, chociażby na półsekundowe opóźnienia w robieniu zdjęć, co dla profesjonalisty jest praktycznie całą wiecznością. Materiał jest praktycznie kopalnią zabawnych komentarzy oraz ciekawostek, stąd bardzo polecam jego obejrzenie. A jeśli jesteście amatorami z kamerą w ręku, to potraktujcie to jako dobry film motywacyjny do kontynuowania swojej przygody.

źródło: digitalrev.com | zdjęcia: digitaltrends.com

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej