Najprawdopodobniej jeszcze w tym tygodniu zobaczymy pierwszy, elastyczny telefon od Samsunga. Po latach zapowiedzi i równie intrygującego milczenia zmienione zostało zdjęcie profilowe koreańskiej firmy, które jednoznacznie pokazuje, co zostanie zaprezentowane użytkownikom na konferencji deweloperskiej.

Nie cieszmy się. To będzie prototyp

W mojej ocenie nie ma co liczyć na „produkcyjną” wersję urządzenia a zatem taką, która trafi do sklepów. Nie będzie to premiera z pompą na miarę Galaxy S9 czy Note 9. To będzie raczej zaprezentowanie tego, nad czym koreańscy inżynierowie pracowali w pocie czoła. Taka forma manifestacji, byleby ubiec konkurencję, która również inwestuje w podobne rozwiązanie. Nie ma co tu kryć. Temat jest nośny marketingowo oraz przyszłościowy jeśli chodzi o sprzedaż. Wszyscy chyba się zgodzimy, że obecna forma telefonów dociera już do swojej granicy inowacyjności i czas na coś świeżego. Sam widzę po sobie, że kolejne premiery telefonów to nic innego jak mnożenie obiektywów, ilości ramu, gigaherców procesora czy walka na stosunek powierzchni ekranu do ramek. W efekcie coraz trudniej się wyróżnić wśród zalewu copy-paste produktów. Telefon elastyczny na długo rozwiązuje ten problem. Pojawia się za to inny, poważniejszy.

Odważny jak Samsung

Koreańczycy od zawsze pragnęli uchodzić za pionierów w dziedzinie mobilnych technologii i rzeczywiście na wielu polach niewątpliwie im się to udawało. Co innego być jednak pionierem na doskonale znanym polu bitwy a co innego odkrywać zupełnie nowy ląd niczym Kolumb. To niesie ze sobą oczywiście pewne konsekwencje. Wystarczy niedopatrzenie, błąd w sztuce by znaleźć się na śmietniku historii lub być wyśmiewanym na zawsze. Jeśli jednak wejście na nowe tereny się uda – chwała będzie na wieki.

Samsung postawił sobie ambitne zadanie – dostarczyć (i wypuścić na rynek) pierwszy elastyczny telefon. To, że im się to udało jest już przesądzone. Bycie pierwszym faworyzuje. Można zrobić telefon pokraczny z grubymi ramkami lub słabą baterią i zawsze można przecież powiedzieć: hola hola! Byliśmy pierwsi, mamy prawo do pomyłek.

Cała sztuka polega jednak na sprzedaniu tego produktu jak na coś, na co rzeczywiście czekamy. Jestem pewien, że nasi czytelnicy są nim żywo zainteresowani, bo wszyscy tutaj mamy bzika na punkcje nowych technologii. Sprzedaż jednak nie robi się wśród freaków, a wśród zwykłch konsumentów. I tu pojawia się pytanie: co tak naprawdę wniesie elastyczny telefon do naszego życia? Czy rozwiązuje on jakieś problemy? Czy będzie zwyczajnie użyteczny?

Dziś możemy dywagować, w co on będzie wyposażony. Ja obstawiam, że w trybie złożonym będzie normalnym telefonem a w trybie rozłożonym – tabletem z trybem DEX. Czy jednak chciałbym korzystać z takiego rozwiązania? Nie, bo wydaje mi się ono nie ergonomiczne. Problemem zatem nie jest skonstruowanie elastycznego telefonu, a znaleźć mu praktyczne zastosowanie. Dziś znajduje się ono poza moją wyobraźnią i cieszę się, że jestem w tej komfortowej sytuacji, że tylko czekam na wieści.

Samsung zdaje sobie z tego sprawę

Dlatego będzie prezentował telefon na konferencji dla deweloperów. To swoiste wygłoszenie: Dajemy wam platformę i możliwości, a teraz powiedzcie co z tym należy zrobić. To rozsądne bo daje nadzieję, że rynkowy debiut Galaxy F (czy jakakolwiek nazwa zostanie użyta), będzie podparta już konkretnymi aplikacjami, możliwościami a my dostaniemy w pełni gotowy produkt. Na co po cichu liczę i trzymam kciuki.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej