Choć o wprowadzeniu na rynek masowy samochodów napędzanych wodorem mówi się głośno dopiero od kliku lat, to warto wiedzieć o tym, że Toyota Mirai jest tylko kolejnym krokiem na prowadzącej ku temu drodze. Drodze, którą zmierzamy już co najmniej 50 lat, a której początek stanowi opracowany w Ameryce wodorowy General Motors Electrovan.

Pojazd w dużym stopniu bazował na małym dostawczaku GMC Handi-Van. Dzięki temu ten jeżdżący prototyp udało się zaprezentować już w 10 miesięcy po rozpoczęciu prac, czyli w listopadzie 1966 roku. Ta przeróbka Handi-Vana na pewno nie była zbyt praktyczna, ale miała jedną, ważną zaletę: działała.

electrovan2

Electrovan, dzięki 32 ogniwom paliwowym, mógł osiągać prędkość 70 mil (około 112 kilometrów) na godzinę. Wystarczało to do poruszania się nawet po autostradzie. Niestety, samochód daleko by po tej autostradzie nie zajechał, ponieważ jego maksymalny zasięg wynosił 150 mil, czyli 241 kilometrów.

Za zapewnienie autu choćby i tak skromnego zasięgu odpowiadały umieszczone w dawnym przedziale bagażowym zbiorniki ciekłego tlenu i wodoru. Zbiorniki oraz same ogniwa paliwowe były dosyć ciężkie, przez co samochód osiągał masę 3265 kilogramów. To znacznie więcej, niż waży współczesna Toyota Mirai. Porównanie parametrów obu auto zobaczyć można w tabeli poniżej.

GM Electrovan Toyota Mirai
ilość pasażerów 2 4
prędkość maks. 112km/h 178km/h
masa własna 3265kg 1850kg
zasięg 241km 502km
rok produkcji 1966 2016

Jak widać, 50 lat w rozwoju techniki samochodów napędzanych wodorem dało ogromny postęp. Obecnie samochodu z ogniwami paliwowymi niczym już nie ustępują swoim benzynowym odpowiednikom. Może z wyjątkiem ceny. Można się jednak spodziewać, że w kolejnych latach, wraz z rozwojem produkcji masowej, auta na wodór potanieją i następcy Electrovana trafią w końcu pod strzechy przeciętnych Smithów, a może i nawet Kowalskich.

źródło: popularmechanics.com