WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Czy elektronika ubieralna poprawi nasze zdrowie?

Elektronika ubieralna (ang. wearables) to stosunkowo nowa i stosunkowo dziwna kategoria urządzeń elektronicznych. O ile usystematyzowano ją niedawno, to przecież elektroniczne zegarki istnieją od dziesiątek lat. Tzw. smartwatch jest „wearable”, uboższy w funkcje wielofunkcyjny zegarek kwarcowy nie jest, a znowu bransoletka z pulsometrem jest. Może chodzi o połączenie sieciowe i każdy „wearable” musi należeć jednocześnie do „internetu rzeczy” (ang. Internet of Things)?

Zostawiając jednak rozważania nad tym, czy przyklejając smartfona do paska od zegarka tworzymy elektronikę ubieralną, zastanówmy się, jak może ten nowy trend wpłynąć na nasze zdrowie.

Kiedy amerykański magazyn Consumer Reports zapytał 660 lekarzy co najbardziej irytuje ich w przypadku pacjentów, większość z nich odpowiedziała, że podstawową, najpowszechniejszą wadą leczonych przez nich osób jest nieprzestrzeganie zaleceń. Pacjenci nie tylko nie lubią regularnie i do końca planowanej terapii przyjmować leków, ale tym bardziej nie lubią zaleceń nakazujących zmianę stylu życia. Choć nie mam ze służbą zdrowia nic wspólnego, to sam niedawno poznałem osobę, która dostając w szpitalu dietę cukrzycową, uzupełniała ją codziennie we własnym zakresie o duże ilości słodyczy.

Część osób związanych z producentami wearables uważa, że mogą one być doskonałym narzędziem służącym do kontroli i motywowania zachowań zdrowotnych użytkowników. Oczywiście nie chodzi o bransoletkę rażącą prądem lub miażdżącą nadgarstek jeżeli użytkownik nie przebiegł zadanej liczby kilometrów. Zamiast kija, mówią raczej o marchewce. Regularne badanie chociażby parametrów pracy naszego układu krążenia pozwoli nam zaobserwować wynikające ze zmiany stylu życia pozytywne zmiany, które bez specjalistycznych pomiarów mogłyby nam, z powodu tempa w jakim zachodzą, umknąć.

Pokazywanie użytkownikom korzyści z bardziej zdrowego trybu życia w teorii, jak twierdzi Yves Behar, twórca m.in. inteligentnej opaski Jawbone Up, sprawić że użytkownicy chętniej będą ćwiczyć, ale należałoby najpierw zapytać, czy w ogóle będą używać swojej opaski. Jak pokazują badania, elektronika ubieralna faktycznie może zachęcić nas do ćwiczeń.

W przypadku 8-tygodniowego eksperymentu z opaską Nike Fuelband, uczestnicy sygnalizowali wzrost przyjemności czerpanej z ćwiczeń, oraz zwiększonej do nich motywacji. Nie wszystko jednakże prezentuje się tak różowo – przeprowadzone w zeszłym roku badanie rynku wykazało, że ponad połowa osób, które zakupiły urządzenia mierzące aktywność fizyczną, przestała ich używać, z czego 1/3 w ciągu 6 miesięcy od zakupu.

[źródło i grafika: techinsider.io]