W pobliżu miasteczka Warzazat w Maroku (północno-zachodnia Afryka) powstaje właśnie największa elektrownia słoneczna na świecie. Pierwsze instalacje pozwalające na wytwarzanie prądu zostaną uruchomione już w najbliższych tygodniach. Kiedy budowa zostanie zakończona, elektrownia będzie zdolna do zapewnienia prądu milionowi gospodarstw domowych.

Elektrownia w Warzazat ma docelowo osiągać moc 580MW. Dla porównania, największa dotychczas tego typu instalacja, znajdująca się na amerykańskiej pustyni Mojave, dysponuje mocą 340 MW. Umieszczona na pustyni elektrownia nie ma przy tym używać zwykle kojarzonych z prądem ze słońca paneli fotowoltaicznych, ale luster skupiających światło na rurach zawierających stopione sole. Dzięki dużej pojemności cieplnej soli, możliwe będzie przechowywanie energii i używanie jej do zasilenia wytwarzających elektryczność turbin parowych jeszcze długo po zmroku. Ogółem w Warzazat prąd ma być wytwarzany aż przez 20 godzin na dobę.

Obecnie Maroko jest uzależnione energetycznie od importu. Importować musi zarówno paliwo do własnych elektrowni, jak i prąd. Szacuje się, że aż 98% paliw zużywanych w marokańskich elektrowniach pochodzi z zagranicy. Tamtejsze władze planują, że w 2020 roku, kiedy to elektrownia w Warzazat osiągnąć ma swoje pełne możliwości, ze źródeł odnawialnych pochodzić będzie nawet 42% całego prądu zużywanego w Maroku. Oprócz energii słonecznej, marokański przemysł energetyczny ma korzystać także z farm wiatrowych położonych u wybrzeży Atlantyku oraz elektrowni wodnych położonych w rejonach górskich. Władze, z królem Mohammedem VI na czele, liczą na to, że w ciągu najbliższych dziesięcioleci Maroko z importera stanie się eksporterem energii elektrycznej.

[źródło i grafika: sciencealert.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej