Znany z powieści Iana Fleminga oraz licznych ekranizacji James Bond, czyli agent MI6 o kryptonimie 007, słynie z zamiłowania do trzech rzeczy: martini (wstrząśniętego, nie zmieszanego), pięknych kobiet oraz sportowych samochodów. Spośród tych ostatnich największą sławę osiągnął Aston Martin DB5, pojawiający się w aż 7 filmach o szpiegu. Co ciekawe, samochód prowadził się tak fatalnie, że sceny pościgów w Goldfingerze kręcić musiano jadąc zupełnie spokojnie, a później po prostu przyspieszając gotowy film. Jednak wyglądał obłędnie i śmiało można stwierdzić, że to właśnie ten model uczynił Aston Martiny ogólnoświatowym obiektem pożądania.

1965 Aston Martin DB5 coupe. Photograph taken at a 2003 Aston Martin Owners Club event.
Aston Martin DB5

Brytyjska firma doskonale wykorzystała sławę i do dziś jest producentem zapierających dech w piersiach luksusowych samochodów sportowych. Jednak wraz z nastaniem Unii Europejskiej okazało się, że producent musi iść na ekologiczny kompromis i zmniejszyć emisję gazów cieplarnianych z rur wydechowych swoich samochodów. Żeby nie musieć ograniczać silników topowych modeli, Aston Martin pozwolił wprowadzić do swojej gamy modeli samochód miejski, który obniży średnią emisję aut marki. I tak oto powstała abominacja nazwana Aston Martin Cygnet.

aston_cygnet
Aston Martin Cygnet

Jednak w wywiadzie udzielonym kilka dni temu portalowi Automotive News, CEO Aston Martina, Andy Palmer, zapowiedział zupełnie nową drogę do zmniejszenia emisji CO2 przez samochody marki. Tym razem Brytyjczycy postanowili stworzyć pełnokrwisty samochód sportowy, tyle że napędzany silnikiem elektrycznym. Zbudowany na bazie modelu Rapide supersamochód ma trafić do produkcji już w ciągu 2 lat. Moc 800 koni mechanicznych przekazywana ma być w nim na cztery koła. Przypomnijmy, że 760 koni uzyskiwanych z silników elektrycznych, pozwala najnowszej 5-metrowej limuzynie Tesli na przyspieszenie od 0 do 60 mil na godzinę w mniej niż 3 sekundy.

Elektryczny Aston dysponować ma zasięgiem około 200 mil i kosztować pomiędzy 200 a 250 tysięcy $. Oprócz samochodu sportowego Brytyjczycy planują również elektrycznego coupe-crossovera opartego na zaprezentowanym w tym roku concept-carze DBX. Jak myślicie, czy agent Jej Królewskiej Mości powinien pojawić się w samochodzie napędzanym jak mikser, Melex, TGV albo lotniskowiec?

dbx-concept
Aston Martin DBX

[źródło: dailydot.com; zdjęcia: wikipedia.org, dailydot.com, autokult.pl]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!