Jeśli śledzicie tego wizjonera, to z pewnością doszły Was słuchy o jego chęci przejęcia Tesli. Jak się okazało, taka praktyka może być niezgodna z prawem, ale po kolei…

Wszystko zaczęło się od tego wpisu na Twitterze, w którym Elon Musk wyraził chęć wykupienia wszystkich akcji Tesli i tym samym zrobić z firmy nie publiczną, a prywatną spółkę. Miał tym samym oferować 420$ za każdą akcję, co dla inwestorów było sygnałem do startu swoich inwestycji. W momencie opublikowania tego wpisu te kosztowały około 345$, więc zysk rzędu 75$ na każdej z nich? Czysty biznes! Oczywiście o ile Musk dotrzymałby słowa, a nie rzucił ich po prostu na wiatr. Jednak nie zapowiadało się na to, ponieważ odpowiednie dokumenty wystosowała nawet Tesla. A co jeśli jednak to jeden z tych „żarcików”, którymi raczy nas od wielu miesięcy?

Wtedy prawo USA może działać przeciw niemu, ponieważ karane jest „rozpowszechnianie fałszywych lub zwodniczych informacji o firmie”. Zwłaszcza w momencie, kiedy ich wpływ na status finansowy i giełdę jest tak duży. Wprawdzie Elon powiedział jedynie, że zastanawia się, a nie ma zamiar, ale sprawa dotyczy drugiego zdania, jakoby miał na to fundusze. Jeśli w rzeczywistości je posiada, to sprawa obejdzie się bez echa. Jeśli jednak nie… to CEO Tesli będzie zmuszony stanąć przed sądem. Jak ktoś będzie w stanie udowodnić mu takie kłamstwo? Nie wiadomo, ale anty fani są zdolni do wszystkiego:

Reżyser Strażników Galaktyki został zwolniony

Źródło: Arstechnica
Zdjęcia: Arstechnica

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!