Najwyższa instytucja sądownicza Unii Europejskiej ogłosiła w czwartek, że wymiana Bitcoinów i innych wirtualnych walut powinna odbywać się na takich samych zasadach jak w przypadku tradycyjnych pieniędzy. Oznacza to, że nie może zostać obłożona podatkiem od sprzedaży. Według prawa Unii Europejskiej, wszystkie transakcje powiązane z wymianą waluty wykorzystywanej w dowolnym z 28 państw członkowskich muszą być wolne od podatku VAT.

Według szwedzkich władz Bitcoin nie jest prawdziwym pieniądzem, zatem europejskie prawo zabraniające opodatkowania wymiany waluty go nie dotyczy. Europejski Trybunał Sprawiedliwości (znajdujący się na terytorium Luksemburga), miał jednak inne zdanie.

Decyzja bez wątpienia spodoba się osobom wspierającym Bitcoina, według których te wirtualne pieniądze pozwalają na efektywne i anonimowe gromadzenie (i oczywiście wydawanie) oszczędności. Nie każdy jednak podziela ich entuzjazm. Wielu uważa, że brak regulacji prawnych, brak przejrzystości systemu transakcji, czy niestabilność kursu sprawia, że ów środek płatniczy jest niebezpieczny, będąc idealną walutą dla szemranych transakcji i prania brudnych pieniędzy.

W tym momencie trzeba zauważyć, że w przeciwieństwie do „prawdziwej” gotówki, takiej jako dolary, czy euro, emisja bitcoinów nie jest kontrolowana przez, znajdujący się pod władzą rządu bank centralny.

Gwałtowny wzrost popularności tej kryptowaluty nie obył się bez szeregu trudności. Jedna z największych giełd btc, tokijska MtGox została zamknięta rok po tym jak 850 000 bitcoinów – w tamtym okresie wartych 480 milionów dolarów – zniknęło z ich cyfrowych „skarbców”. Reputacja bitcoina uległa też pogorszeniu po tym, jak władze USA skonfiskowały fundusze podczas śledztwa dotyczącego nielegalnych transakcji na niesławnej Silk Road.

[źródło i grafika: phys.org]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej