Żyjąc w mniejszej, polskiej miejscowości trudno nie odnieść wrażenia, że nas jeszcze raczej nie dotyczy rewolucja elektrycznych samochodów, będąc raczej domeną Stanów Zjednoczonych. Nic bardziej mylnego.

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów wyliczyło, że sprzedaż elektrycznych samochodów w pierwszej połowie 2015 wystrzeliła w Europie w górę, zwiększając się o 78 procent w porównaniu z tym samym okresem w roku poprzednim. Rzecz jasna, te liczby osiągnięto głównie przy zliczeniu wyników w największych państwach, takich jak Francja, Niemcy czy Wielka Brytania, ale nawet w regionach biedniejszych można było zauważyć ogromny wzrost zainteresowania pojazdami elektrycznymi. W przypadku przykładowej Bułgarii, mówimy tutaj o 10-krotnym wzroście.

Pomimo tego, że „elektryki” wciąż stanowią niewielki procent wszystkich samochodów, sromotnie przegrywając z tradycyjnymi spalinowcami, nie da się jednakże nie zauważyć, że taka tendencja w Europie jest naprawdę wyjątkowa. Szczególnie, że swoista kolebka samochodów elektrycznych – USA – właśnie notuje obniżkę sprzedaży takich aut (nie licząc BMW i Volkswagena). Mówi się, że jest to głównie związane z cenami paliwa, które obecnie jest tam bardzo tanie w porównaniu do jego cen na Starym Kontynencie.

Ciekawe kiedy ta moda dotrze i do nas i co takiego wymyśli wówczas nasz rząd. Jakież to podatki nałoży, żeby prąd dla takich pojazdów również stał się sposobem na domykanie dziurawego budżetu?

[źródło: engadget.com; zdjęcie: caranddriver.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej