Żeby zostać hakerem nie trzeba mieć perfekcyjnej znajomości systemów operacyjnych oraz działania sieci. W dzisiejszych czasach wystarczy dużo sprytu, bo znaczna część użytkowników korzysta z niezwykle przewidywalnych i prostych do złamania haseł. Facebook jako potężny serwis społecznościowy bardzo dobrze o tym wie, bo jego portfel znacznie ucierpiał na ratowaniu skóry swoich użytkowników.

Niezależnie jak bardzo twórcy zabezpieczeń by się starali i nieustannie tworzyli różnego rodzaju skrypty, trzymające hakerów z dala od nieuprawnionego dostępu, to zawsze jest jeden czynnik, zamieniający te potężne algorytmy w niwecz – ludzka głupota. Choć genialnym rozwiązaniem wydaje się taka technologia, jak dwuetapowa weryfikacja z wykorzystaniem numeru telefonu, to niewiele osób korzysta z tej metody. Zwykle te same persony strzegą dostępu do swojego wirtualnego żywota hasłem typu „12345” albo „qwerty123456” lub powtórzonym po raz kolejny loginem.

Chief Security Officer Facebooka – Alex Stamos podczas konferencji na Web Summit w Lizbonie, w Portugalii powiedział, że serwisy społecznościowe ponoszą ogromną odpowiedzialność za chronienie swoich użytkowników… nawet jeśli nie są oni zbyt rozważni. Facebook skłania się przez to do skrajnych środków. Stamos powiedział, że pracownicy tego gigantycznego social media wchodzą na czarny rynek i kupują od hakerów wykradzione hasła, a następnie porównują je z zakodowanymi kodami dostępu w swojej bazie danych. Jeśli skrypt znajdzie podobieństwo, do użytkowników wysyłane jest wówczas ostrzeżenie, mówiące o tym, iż hasło jest na tyle słabe, że nie dało rady zabezpieczyć danego konta.

Wydaje mi się jednak, że tego typu akcja to nic innego jak walka z wiatrakami. Nie wszyscy wiedzą o czymś takim jak silne hasło albo są na tyle leniwi, by jedno tego typu sobie wymyślić, stąd dochodzi do takich, a nie innych sytuacji. Facebook słono płaci za cudze błędy, a przy okazji zasila czarny rynek, choć robi to w słusznym celu. Miło jednak wiedzieć, że ktoś bardzo dba o nasze bezpieczeństwo. To w zasadzie jedyna korporacja, o której wiemy, że posuwa się do tak radykalnych środków, by bronić zarejestrowane w swoim serwisie osoby.

źródło: digitaltrends.com | zdjęcie: indianexpress.com

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!