WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Facebookowi oszuści wykorzystują śmierć Robina Williamsa

Każde większe wydarzenie to idealny moment do uderzenia dla hakera. Poszukując informacji na dany temat w sieci, łatwo natknąć się na jakiegoś wirusa. Jeszcze gorzej mają użytkownicy Facebooka, bo tam oszustów jest najwięcej. Użytkownicy też zresztą często nie wiedzą co klikają, tylko na korzyść hakerów.

Na śmierci człowieka można sporo zarobić, o czym zresztą nie tylko wiedzą zakłady pogrzebowe. Odejście Robina Williamsa to jeden z takich przypadków. Jeżeli zobaczyliście więc link podobny do tego z obrazka na górze, to pod żadnym pozorem w niego nie naciskajcie! Najpierw przeniesie Was to na stronę, gdzie zostaniecie zmuszeni do udostępnienia adresu znajomym, by zobaczyć filmik o „Kilku słowach przed samobójstwem Robina Williamsa”. Jeżeli już to zrobiliście, to właśnie otworzyliście furtkę do nawrzucania sobie masy reklam, z której oszuści oczywiście ciągną dochód.

Do tej pory link został już udostępniony ponad 24 miliony razy, co świadczy o ilości naiwnych osób. Jeżeli tracicie zaufanie do swoich znajomych i ich linków, to warto wpierw do nich napisać, by dowiedzieć się, czy to co wrzucili może być jakimś wirusem. Kilka sekund, a ułatwi to życie innym oraz pozbawi potencjalnego grosza kilku niemiłych dżentelmenów.