WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Bez kategorii

FBI miało stronę-pułapkę w darknecie

Internet, poza niezliczoną ilością publicznie dostępnych serwisów, niektórych nawet tak przyjemnych i pożytecznych jak Whatnext.pl, ma też swoją ciemną stronę. Ta część, zwana darknetem, to fragment sieci w którym używa się specjalnych programów szyfrujących i trasujących ruch po okrężnych drogach w celu zachowania anonimowości. Darknet jest siedliskiem dilerów narkotyków, handlarzy bronią, pedofili i innych przestępców. Jednak FBI udało się zastawić na nich pułapkę.

Agencja wykorzystała w swoim planie istniejący serwis z materiałami o charakterze pedofilskim, na którym sami użytkownicy umieszczali nielegalne treści. Zdobywająca szybko popularność witryna została przechwycona przez FBI. Policja stanu Północna Karolina odnalazła serwer, po czym cały ruch został przekierowany na utworzoną przez FBI kopię serwisu. Na zmodyfikowanej przez agentów stronie czekał już na użytkowników program szpiegowski.

FBI udało się uzyskać 1300 adresów IP użytkowników serwisu, adresy MAC ich kart sieciowych, informacje o używanym przez nich systemie operacyjnym czy architekturze procesora. O ile cel (ściganie osób rozpowszechniających dziecięcą pornografię) jest szczytny, to zastrzeżenia budzi legalność całej operacji. FBI miała co prawda zezwolenie wydane przez sąd, jednak organizacje broniące praw obywatelskich zastanawiają się, czy sąd mógł w ogóle takie zezwolenie na zbiorowe szpiegowanie wydać. Część komentatorów porusza też inną sprawę – na ile sędziowie znają realia społeczeństwa informacyjnego i rozumieją na co wydają zgodę.

Ostatnio FBI nie ma dobrej prasy w środowiskach zajmujących się prawami obywatelskimi w USA. Niecały miesiąc temu okazało się, że agencja wykorzystuje masowo exploity odnalezione w oprogramowaniu i że podsłuchuje rozmowy telefoniczne używając urządzeń podszywających się pod wieże telekomunikacyjne. Swoją drogą, ciekawe, jakie techniki szpiegowskie wykorzystują nasi polscy śledczy.

[źródło i grafika: eteknix.com]