2019 rozpoczął się na dobre a przed nami nadchodząca fala premier od największych producentów: Samsunga, Huawei, LG, Sony, HTC czy Apple. Przecieki o poszczególnych modelach już zaczynają się pojawiać i na tej podstawie mogę wyciągnąć jeden wniosek.

Mój portfel, może odetchnąć w tym roku z ulgą

Całe szczęście! Od dwóch lat regularnie zmieniałem telefon – najpierw zaopatrzyłem się w Galaxy S8, a potem w Galaxy S9 Plus. Każdy z tych modeli był w jakiś sposób świeżością. Pierwszy wprowadzał ekran Infinity i robił piorunujące wrażenie. Zresztą, pod względem designu do dziś uważam go za najładniejszego przedstawiciela Galaxy.

Galaxy S9 Plus wprowadzał przede wszystkim podwójne oczko aparatu, które było dla mnie najważniejsze. Design był już doskonale znany, chociaż poprawki, które tutaj naniesiono akurat nie za specjalnie mnie ujęły (symboliczna redukcja ramek, kanciaste zamiast zaokrąglonych krawędzi). Nadchodząca S10 miałaby być czymś nowym, świeżym, ale… no właśnie. Jest dużo ale.

Huawei Mate 20 Pro, aktualizacja Huawei Mate 20 Pro, zdjęcia Huawei Mate 20 Pro, wydajność Huawei Mate 20 Pro

Huawei, Samsung, LG – wszystkie takie same

Od dłuższego czasu dostrzegam pewien zastój na rynku telefonów, szczególnie dotyczy się to flagowców. Większość z was pomyśli sobie, że piszę niedorzeczne słowa mając w pamięci premiery iPhone X Max, Huawei Mate 20 Pro, czy wspomnianego Samsunga. Jakby jednak nie patrzeć, one niczym się od siebie nie różnią. Wyświetlacze, procesory czy nawet ilość pamięci – to wszystko jest do siebie zbliżone jak nigdy wcześniej. Nie mogąc konkurować na tym polu dostajemy coraz bardziej abstrakcyjne twory jak telefony z dwoma, trzema, czterema oczkami aparatu a przecież za rogiem czyha już Nokia z dziewięcioma. Absurd!

Nowością, którą nam się próbuje sprzedać na 2019 rok jest notch w nowym wydaniu czyli dziurą w ekranie. Tylko po to by chwalić się wszem i wobec, że współczynnik powierzchni ekranu do powierzchni telefonu wynosi XX.X% więcej niż u konkurencji. Tymczasem stawiam garść dolarów przeciwko orzechom, że ten symboliczny pasek nad dziurą nie będzie służył do niczego, poza denerwowaniem swoich właścicieli. Serio, dziura ma być amazingiem roku? Czemu wybrakowany produkt próbuje mi się sprzedać jako odkrycie sezonu? Ja tego nie kupuję – i mentalnie i za pieniądze.

Pozostają telefony elastyczne

Owszem, to coś co faktycznie może zainteresować. Pozostają z nimi dwa podstawowe problemy. Pierwszy, to fakt, iż to będzie pierwsza generacja urządzeń i de facto będzie trochę jak z pierwszym Note. Pamiętacie jego reklamę? Tablet, telefon? Ty zdecyduj! – to było jego przewodnie hasło. Nie zdziwię się, jeśli producenci pójdą w tym samym kierunku z „elastykami”. Tworzą produkt, dla którego jeszcze nie określili przeznaczenia. Nie chcę być królikiem doświadczalnym i pokazywać producentom, do czego stworzyli swój produkt wydając na niego – i tutaj dochodzimy do drugiego problemu – kilka tysięcy złotych. W plotkach się mówi nawet o 7000 (!) złotych. To dwie średnie krajowe a zapewne przeciętny obywatel musiałby wziąć kredyt na dwa lata by sobie go kupić.

CGS-CIMB Research

Trzeci problem tegorocznych flagowców to mocne średniaki

Skoro nie można konkurować na najwyższej półce, to trzeba to robić na półce średniej. Samsung poniekąd przyznał się do tego zapowiadając, że będzie kładł większy nacisk na średnią półkę i najważniejsze nowości będą trafiały w pierwszej kolejności właśnie tam. Tak, jak trafił aparat z trzema obiektywami i tak jak do sprzedaży trafił pierwszy telefon z dziurą w ekranie. Fajnie, bo na topowe funkcje pozwolić sobie mogą użytkownicy z mniej zasobnym portfelem i gorzej, że zabraknie efektu wow przy premierze flagowców. Wszak, obserwując średniaki będziemy mogli spokojnie założyć jak będzie wyglądała „lokomotywa” na dany rok. I co więcej – będziemy w stanie określić jej możliwości. I tak np. już wiemy, że według recenzentów 4 obiektywy w Galaxy A szału nie robią…

Ciekaw jestem Waszego podejścia

Jestem przekonany, że dotarliśmy do etapu, w którym coroczna zmiana słuchawki przestała mieć sens. To już nie wielkie przepaście jak wprowadzanie kolorowych wyświetlaczy, bluetootha, wifi czy w ogóle systemu operacyjnego. Nie ma tutaj za specjalnie miejsca na kolejne przełomy w tradycyjnej formule telefonu komórkowego. Smartfony to produkt dojrzały, którego ewolucja teraz bardzo spowolni. Ja tam się cieszę, bo pozwala to na spokojnie spojrzeć na wydatki i przebudzić się trochę z tego pędu wymiany elektroniki. Wymiana słuchawki co dwa, trzy lata, dawno nie była tak dobrze uargumentowana jak teraz. No chyba, że się mylę, ale wtedy zachęcam do komentowania i dzielenia się waszymi planami zakupowymi.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej