Do licznych problemów pierwszego świata należy sprawa mało ergonomicznej regulacji foteli w samochodach. Niektórzy kierowcy narzekają, że przyciski czy pokrętła bywają niewygodne i niezbyt intuicyjne. Szczególnie zawodowi kierowcy, zmuszeni do częstych zmian pojazdów, które na dodatek odbywają się w dużym pośpiechu, narzekają że nie mają czasu na zabawy pokrętłami.

Naprzeciw temu problemowi postanowili wyjść inżynierowie z Instytutu Fraunhofera (tak, tego od MP3) oraz firmy Isringhausen. Zamiast systemu dźwigni, przycisków, czy pokręteł, postanowili oni do regulacji pozycji fotela użyć panelu dotykowego zintegrowanego z fotelem. Panel nie jest (a szkoda) umieszczony na górze siedziska, tak aby sterować fotelem za pomocą pośladków, ale na jego spodniej części i w założeniu obsługiwany ma być dłonią.

Sterowanie polegać na przesuwaniu dłonią po spodzie siedziska. Zainspirowane to zostało obsługą ekranów dotykowych w smartfonach czy tabletach. Aby uniknąć przypadkowego włączenia systemu, uruchamia się go naciskając przez chwilę czujnik, w określonym miejscu. Co istotne, fotel ma być wyposażony w pamięć pozycji, dzięki czemu wielu kierowców będzie mogło szybko przywoływać swoje ulubione, zapisane ustawienia.

Pomysł, choć interesujący, nie spotkał się z ciepłym przyjęciem internautów. Zwracają oni uwagę na fakt, że jeżeli ktoś nie potrafi nawet ustawić fotela, to prawdopodobnie nie będzie też umiał prowadzić. Inni szydzą z kolei, że Niemcy próbują walczyć z problemem, który jest w istocie bardzo błahy i porównują sytuację z rozdmuchiwaniem wad produktów i ich użytkowników przez telezakupy. A czy Wy zamienilibyście dotychczasowy sposób regulacji foteli w swoim samochodzie na panel dotykowy ukryty pod siedzeniem?

[źródło i zdjęcie: gizmodo.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!