Podczas konferencji klimatycznej w Paryżu, francuski rząd zapowiedział budowę elektrycznego samochodu za mniej niż 30 tysięcy złotych.

Ségolène Royal, francuska minister ekologii, trwałego rozwoju i energii, wyjaśniła, że chciałaby stworzyć samochód elektryczny dla zwykłych ludzi. Jej wizja przewiduje pojazd jako mały, lekki i szybko ładujący się, a także wyglądający niekoniecznie tak, jak zakładają to współczesny kanony „moto-urody”. Górną granicą pieniężną powinno być, zdaniem pani minister, 7500 dolarów, zaś optymalny koszt powinien wahać się w okolicy 5300 dolarów.

Plany zakładają, że Francji uda się w ten sposób znacząco zwiększyć procent posiadaczy samochodów elektrycznych względem tych którzy wolą klasyczne, spalinowe. Royal ma również nadzieję, że rzeczony konkurs napędzi również innowacyjność w rozwoju materiałów i baterii, a także nowych sposobów wykorzystywania samochodów.

W rozwijających się państwach, rosnąca klasa średnia skutkuje coraz większą liczbą zakupionych samochodów i większość z nich to pojazdy spalinowe. Nasz projekt byłby atrakcyjnym rozwiązaniem tego problemu.

Nie jest to, rzecz jasna, pierwsza tego typu inicjatywa. W Indiach na sprzedaż dostępny jest pojazd o nazwie e20, kosztujący w dniu premiery około 15 tysięcy dolarów, a więc około 60 tysięcy złotych. Niestety, nie cieszy się on dobrą opinią w oczach klientów, miejmy nadzieję, że w przypadku francuskiego modelu (lub modeli) będzie inaczej.

[źródło i grafika: gizmodo.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!