W powietrze po raz drugi wzniósł się wielki, napędzany energią słoneczną, dron Facebooka. Sieć społecznościowa potwierdziła w czwartek, że Aquila ukończyła swój lot 22 maja na terenie poligonu w Arizonie. 

Dron, który dysponuje rozstawem skrzydeł porównywalnym do tego z Boeinga 737, latał przez godzinę i 46 minut, według Martina Luisa Gomeza „perfekcyjnie lądując na terenie przygotowanego dla niego lądowiska”. Warto podkreślić, że fakt ten jest szczególnie imponujący z tego powodu, iż w zeszłym roku podczas testowego przelotu jego końcówka była raczej pozbawiona gracji z powodu mocnych wiatrów i turbulencji, które wpłynęły na wydajność systemów takich jak autopilot.

W zeszłe wakacje, Facebook uznał pierwszy przelot testowy za sukces, nie wspominając jednak za dużo o wypadku. Kilka miesięcy później, Bloomberg News poinformowało, że National Transportation Safety Board badało tamto zajście, co doprowadziło do publicznego wyjawienia informacji na jego temat. Aby nie było jednak wątpliwości co do przebiegu drugiego lotu, Facebook postanowił zaprezentować go na opublikowanym krótkim wideo.

Gomez postanowił pochwalić się również kilkoma sposobami, za pomocą których Facebook upewnił się, że drugi przelot Aquili będzie znacznie łagodniejszy niż ten ostatni. Na pokładzie drona znalazły się więc dodatkowe czujniki, zbierające dane z powietrza i dostosowujące do nich oprogramowanie.

Ostatecznym celem funkcjonowania takiego drona miałoby być dostarczanie internetu do obszarów, na których jest z nim problem. Facebook ma w planach wypuścić całą flotę takich dronów, które fruwałyby przez całe dnie na wysokości 18-27 kilometrów. Na takim pułapie, drony nawiązywałyby ze sobą komunikację, tworząc całą sieć dystrybuującą dostęp do internetu na poniższy obszar.

źródło: venturebeat.com

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!