Zapewnienie sobie kontroli nad ekosystemem Androida to zdecydowanie trudne wyzwanie, lecz Google nie ma w tej kwestii wyjścia. Jedyną opcją wydaje się tu być dogadanie się z innymi firmami, w celu stworzenia jednego standardu chipsetu, używanego przez wszystkich przy produkcji nowych układów. Mówi się, że gigant z Mountain View podobno prowadzi już w tym celu intensywne negocjacje.

Od momentu, kiedy do iPhone’ów 5 wdrożone zostały chipy A6, Apple zyskało pełną kontrolę nad designem swoich procesorów. Przyczyniło się to przede wszystkim do poprawy wydajności w telefonach oznaczonych jabłkiem – ich komponenty na papierze powinny mocno odbiegać od konkurencji, a jednak radzą sobie z dużą ilością naprawdę wymagających gier czy aplikacji. Google podobno chce wziąć przykład z konkurencji. Stąd też gigant z Mountain View rozpoczął rozmowy z producentami układów scalonych, głównie w celu ustalenia jakie elementy hardware’u przydadzą się w telefonach z Androidem najbardziej. Do ważnych procedur zaliczałaby się chociażby implementacja większej pamięci cache procesora, szybszych kamer czy też wsparcie dla różnej gamy czujników.

Podział urządzeń na rynku zdecydowanie utrudnia rozwój całej platformy, stąd pewnie taka decyzja a nie inna. Google wierzy w to, że przyjęcie jednego standardu produkcji chipsetu, przyczyniłoby się do zachowania stałej, wysokiej mocy, w szczególności w Mapach czy Gmailu. Poza tym zmusiłoby to również producentów do wydawania częstszych aktualizacji oprogramowania.

Oczywiście wszystkie te informacje należy traktować ze sporym dystansem; wyszły one z anonimowego źródła, co nie daje nam pewności co do ich wiarygodności. Nie wiadomo z jakimi producentami rozmawiali ludzie z Google, ani kto w firmie zająłby się projektowaniem takich układów. Jedno jest pewne, urządzeniom z Androidem przydałby się zastrzyk mocy, bo byłoby to dobrą kartą przetargową w konflikcie z Apple.

[źródło: engadget.com zdjęcie: phys.org]

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!