Fajnie jest posiadać na ręku najnowszego smartwatcha, móc korzystać z jego rozbudowanych funkcji, być dzięki temu „na czasie” – dosłownie i w przenośni. Do tej pory istniały jednak pewne niedogodności związane z tym przyrządzikiem – na przykład trzeba było wpierw podłączyć go do smartfona, którego później należało trzymać w bliskiej odległości, by odbieranie danych było stabilne.

To jednak wkrótce przestanie być potrzebne. Owszem, nadal będzie konieczne „zassanie” wszystkich danych z telefonu, który musi mieć stałe połączenie z siecią Wi-Fi, lecz pomijając to, smartwatch będzie teraz mógł działać samodzielnie, czyli bez konieczności przebywania blisko swojego starszego kolegi. Oznacza to, że komórka może leżeć sobie w domu i jeżeli będzie połączona z internetem, to użytkownik będzie mógł odbierać powiadomienia, wysyłać wiadomości i używać aplikacji bezpośrednio przez swój zegarek, obojętnie gdzie i w jakiej odległości się znajduje. Obydwa urządzenia nie będą nawet musiały być podpięte do tej samej sieci Wi-Fi.

Stworzenie takiej aktualizacji jest dowodem na rosnącą modę na smartwatche. Co prawda Google wypuściło swojego Android Wear już ponad rok temu, ale jak na razie zainteresowanie jest głównie skupione na jego głównym konkurencie – Apple Watch, który na półki sklepowe trafi w najbliższy piątek. A w tym wyścigu za nimi już widać kolejnych zawodników – Samsunga, LG, Sony… kto z nich zdobędzie największą przewagę na rynku?

[źródło: cnet.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!