promocja

Firma Google, twórca najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki internetowej (jakby ktoś nie wiedział – o tej samej nazwie), przeglądarki internetowej (Chrome), najpopularniejszego mobilnego systemu operacyjnego (Android) oraz najpopularniejszego serwisu pocztowego (Gmail), znana jest ze swojego wścibstwa. Algorytmy ukryte w serwisach Google’a analizują każdą naszą aktywność, po to by np. podsunąć nam odpowiednio spersonalizowane reklamy.

Jednak jakby dotychczas gromadzonych danych amerykańskiemu gigantowi było mało, to światło dzienne ujrzały właśnie należące do niego patenty pokazujące urządzenie do bezstrzykawkowego pobierania próbek krwi, które można by zintegrować przykładowo z inteligentnym zegarkiem.

bloodwatch2

Urządzenie, chociaż pozbawione igły, nie działa całkowicie bezinwazyjnie. Za pomocą sprężonego gazu wystrzeliwuje mikroskopijny pocisk, który przebija skórę umożliwiając zassanie niewielkiej ilości krwi. W praktyce może to oznaczać, że urządzenie takie musiałoby być na stałe przypisane do jednego użytkownika, żeby uniknąć możliwości zakażenia mogącymi znajdować się we krwi drobnoustrojami. Zastanawiać może też sposób w jaki aparat miałby być czyszczony z pozostałości starych próbek. Czy też miałby to być mechanizm pneumatyczny?

Nie wiadomo kiedy urządzenie miałoby trafić na rynek w komercyjnym produkcie. I czy w ogóle patent zostanie kiedykolwiek skomercjalizowany. Duże przedsiębiorstwa często patentują “na zapas” wiele rozwiązań, których nie wprowadzają później na rynek. Firmy wychodzą z założenia, że lepiej coś opatentować na wszelki wypadek, bo a nuż się kiedyś przyda, niż ryzykować, że w momencie, kiedy będą chciały zastosować podobne rozwiązanie, okaże się, że właścicielem praw jest już ktoś inny i trzeba bulić ciężką forsę za udostępnienie praw. A jeżeli to ktoś inny zechce pomysł skomercjalizować, to dysponując patentem może łatwo zażądać opłat licencyjnych.

Jak firma wyjaśniła serwisowi The Verge: “Dysponujemy patentami pokrywającymi zróżnicowane pomysły – jedne z nich dojrzewają do wdrożenia jako realne produkty lub usługi, a inne nie. Nie powinno się z listy patentów od razu dedukować zapowiedzi przyszłych produktów”. Jeżeli już jednak urządzenie ujrzy światło dzienne, może być ciekawym rozwiązaniem pozwalającym na wbudowanie w smartwatch na przykład glukometru. Chociaż zapewne część użytkowników wolałaby nie dzielić się danymi na temat swojego zdrowia z Google…

[źródło i grafika: gizmodo.com]