Half Life 2 to jedna z tych gier, które na długo przed swoją premierą były już owiane aurą legendy. Sam jej proces jej powstawania obfitował w tajemnicze i sensacyjne wydarzenia, a nadzieje pokładane w niej przez fanów tylko podkręcały emocje związane z ciągle przesuwaną premierą. O perypetiach związanych z produkcją tego tytułu można by zresztą opowiadać w osobnym bardzo obszernym materiale.

Gra w końcu się jednak ukazała a wraz z nią platforma Steam, która zdefiniowała termin sprzedaży cyfrowej i z miejsca okazała się hitem. Half Life 2 z chwilą premiery zaczął kroczyć nie tylko po tytuł króla strzelanek 2004 roku, ale też po ogólny tytuł króla gier 2004 roku dostępnych na komputery domowe. Dziś, po 14 latach od premiery, gra Half Life 2 ze średnią 96 punktów w serwisie Metacritic – wespół z GTA V, ciągle jest najwyżej ocenianym tytułem PC w historii, i jest ku temu twierdzeniu na pewno kilka argumentów, które to wymienię poniżej.

Początek gry

Już pierwsze chwile w grze przesycone są gęstym klimatem i zwiastują nam niebanalną historię. Tajemniczy jegomość wzywa głównego bohatera – Gordona Freemana. Następnie ten, jako główny bohater rozgrywki, który akurat znalazł się w niewłaściwym miejscu, ma za zadanie zmienić świat, który opanowany przez mroczną rasę obcych, pogrążył się w chaosie.

Ciągłość akcji

Tym, co wyróżnia Half Life 2 spośród dziesiątek innych FPS-ów, jest ciągłość akcji. Gra nie jest sztucznie podzielona na etapy, a żadne ekrany podsumowujące postępy nie psują iluzji bycia w środku akcji. Nie ma tu cięć, elips ani kompresji czasu. Z miejsca na miejsce zawsze przemieszczamy się samodzielnie.

Cechy głównego bohatera

Wrażenie akcji wzmaga fakt, że bohater jest zupełnie niemy, a wszystkie cutscenki ogląda się jego oczyma. Dzięki temu zabiegowi autentycznie można poczuć się jak Gordon Freeman.

Miasto City 17

Po tylu latach od premiery, wciąż wrażenie na graczu potrafi zrobić przygnębiające i praktyczne opustoszałe City 17 projektu Antonova, gdzie toczy się większość akcji gry. Wzorowane jest ono na miastach dawnego Bloku Wschodniego i podobnie jak one jest mieszanką starych kamienic oraz industrialnych molochów.

Inwigilacja rodem z Orwella

W City 17 panuje permanentna inwigilacja, a każdy aspekt z życia obywateli podporządkowany jest rasie obcych najeźdźców. Ulice patrolowane są przez uzbrojone oddziały cyborgów, a do tego gracz często jest świadkiem brutalnych aresztowań przez współpracujące z władzą jednostki „City Protection”.

Ravenholm

Opuszczone miasteczko górnicze Ravenholm, to miejsce, gdzie gra nabiera całkowicie innego klimatu. Na ulicach miasta widzimy mnóstwo powstałych na skutek kontaktu z „hedcrabami” zombiaków chcących na każdym kroku i w każdym zakątku tego miasteczka zabić głównego bohatera. Cały ten etap gry trzyma gracza w napięciu do samego końca.

Alyx

Praktycznie przez połowę gry Gordonowi towarzyszy urocza Alyx. Jest ona nie tylko miła i towarzyska, ale też przydatna dzięki swoim umiejętnościom strzeleckim oraz swojemu… psu.

G-Man

Do City 17 naszego bohatera przyzywa znany z pierwszej części gry tajemniczy G-Man. Ów dziwny jegomość o bladej cerze i z nieodłączną teczką u boku, może wpływać na czas i przestrzeń, zaś wobec samego Gordona Freemana ma nie do końca jasne plany. Podczas gry można go wielokrotnie zauważyć, co dowodzi, iż G-Man bez przerwy przygląda się poczynaniom głównego bohatera.

Gravity gun

Choć w chwili premiery fizyka zawarta zawarte w tej grze była czymś rewolucyjnym, dziś nie robi już na nikim oszałamiającego wrażenia. Mimo wszystko Gravity gun to ciągle gadżet w innych grach niespotykany i nadal dający graczowi masę zabawy. W końcu nie ma to, jak pocisnąć jakimś ciężkim żelastwem w grupę nadlatujących przeciwników.

Genialny gameplay

Half Life 2 mimo sędziwego wieku na karku to nadal piekielnie grywalny tytuł. Wyzwania, jakie stawia przed graczem, są różnorodne i wymagające a tempo rozgrywki idealnie wyważone. Choć jest gra do bólu liniowa i brak w niej pewnych współczesnych udogodnień jak choćby strzelania z przyłożenia niezależnie od upływającego czasu wciąga ona na długie, długie godziny. Więc gdy już skończymy jej ostatni epizod, to pozostawia nas ona z poczuciem pewnego niedosytu. Jest to po prostu idealny FPS, do którego chce się często wracać, nawet gdy znamy go na pamięć, bo wcześniej zdążyliśmy przejść go nie raz.

Słowo końcowe

Temat trzeciej części Half Life ciągle jest w internecie żywy, gdyż od premiery ostatniego epizodu „HL2” minęło już 11 lat. Nikt na dziś nie wie, czy kontynuacja tego jednego z najlepszych FPS-ów w ogóle powstanie. Można jednak śmiało powiedzieć, że jest to jeden z najbardziej wyczekiwanych tytułów w historii. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że prędzej czy poźniej gracze poznają tajemnice Borealisa i przyczynią się do ostatecznego upadku „Kombinatu”.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej