W samych Stanach Zjednoczonych HBO posiada 42 miliony subskrybentów. W ciągu ostatnich trzech lat stacja zarobiła sześć miliardów dolarów. I mimo tych robiących wrażenie liczb, nowy właściciel zamierza wprowadzić zmiany, które mają umocnić pozycję firmy na rynku.

Do zmiany na pozycji właściciela firmy Time Warner (posiadającej prawa m.in. do HBO) doszło w czerwcu 2018 roku. Już wtedy było wiadomo, że w związku z tymi działaniami stacja może przejść restrukturyzację. Na pierwsze efekty nie trzeba było długo czekać, bowiem teraz, na początku lipca, świeżo upieczeni właściciele zapowiedzieli poważne “przemeblowanie”.

Nowy CEO firmy, John Stankey, za cel postawił sobie dokładniejsze śledzenie trendów panujących wśród widzów oraz przykucie ich uwagi na dłuższy czas. Co może kryć się za tymi słowami? Najprawdopodobniej decyzja o zwiększeniu ilości produkcji tworzonych przez HBO. Do tej pory tytuły sygnowane jej logiem kojarzyły się przede wszystkim z jakością, nie z ilością. Na skutek zmian stacja może bardziej przypominać Netflixa – produkcji będzie więcej, ale nie będą gwarantować tak wysokiego poziomu, jak do tej pory. Choć to oczywiście jedynie przypuszczenia.

W wypowiedziach nowego CEO nie padają porównania do konkurencji, jednak jasnym jest, iż HBO zamierza rywalizować z takimi potentatami jak Hulu bądź Netflix. Sprawę stawia jasno: stacja ma przyciągać widza na kilka godzin dziennie – nie tygodniowo, nie miesięcznie. O ile takie działania nie odbiją się na jakości produkcji serwowanych przez amerykańską stację, nikt nie powinien oburzać się w związku ze zmianami. Tylko czy faktycznie wzrost ilości nie odbije się negatywnie na poziomie tego, co będziemy mogli oglądać na naszych ekranach?

[Źródło i grafika: engadget.com]

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!