Indie przodują w ilości ograniczeń dostępu do treści w największym serwisie społecznościowym na świecie. W pierwszej tylko połowie bieżącego roku, Facebook ograniczył dostęp do prawie 5 tysięcy pojedynczych materiałów pochodzących z Indii. Dostęp ograniczony został przez wstawiennictwo władz lokalnych i podporządkowanych im służb monitorujących indyjski internet oraz niedopuszczających do publikacji treści destabilizujących ład społeczny i religijny.

Indie są drugim największym rynkiem dla usług społecznościowych oferowanych przez Facebooka. Ta największa, najliczniejsza demokracja na świecie liczy sobie ponad 100 milionów użytkowników, przez co jest drugą, zaraz po Stanach Zjednoczonych, siłą na Facebooku. W wyścigu o ograniczanie i regulowanie dostępu do pewnych treści, Indie wyprzedzają Turcję i Pakistan, mając grubo ponad dwukrotnie więcej zgłoszeń. Wiąże się z tym na pewno ilość użytkowników oraz ich aktywność, przez co również pod względem rządowych roszczeń czy policyjnych żądań udostępnienia danych personalnych poszczególnych internautów, Indie znajdują się na drugim miejscu, za USA i ich rozbudowaną machiną biurokracyjną.

Co ciekawe, mimo treści różnej jakości oraz niekoniecznie mile widzianych praktyk indyjskich oficjeli w kwestii internetowej kontroli swoich obywateli, Mark Zuckerberg zdaje sobie sprawę z dochodowości indyjskiej demokracji i zamierza dołożyć wszelkich starań w upowszechnieniu dostępu do Internetu w biedniejszych częściach Indii. Wszak wielka demokracja, to mnóstwo potencjalnych użytkowników, a ktoś musi zatroszczyć się o internetowy rząd dusz.

[ Źródło: www.phys.org Zdjęcie: AFP Photo / Manjunath Kiran ]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej