Dawno temu, w odległym roku 2003, firma Infinium Labs (dziś znana pod nazwą Phantom Entertainment) zapowiedziała całkowicie rewolucyjny projekt konsoli. Pierwszym wyróżnikiem miała być kompatybilność z ówczesnymi oraz przyszłymi grami pecetowymi. Zgodność miano osiągnąć dzięki oparciu systemu operacyjnego konsoli na Windows XP Embedded. Drugą charakterystyczną cechą był brak napędu optycznego – gry miały być ściągane z sieci wprost na dysk twardy urządzenia. Dziś nikogo już nie dziwi cyfrowa dystrybucja gier, ale dwanaście lat temu internet szerokopasmowy nie był tak popularny jak dzisiaj, a znany nam wszystkim serwis Steam dostępny był dopiero w wersji beta.

Premierę urządzenia, o nazwie Phantom, pierwotnie planowano na pierwszy kwartał 2004 roku. Później przekładano ją na listopad 2004, marzec 2005, jesień 2005, aż w końcu w sierpniu 2006 konsola zniknęła ze stron internetowych niedoszłego producenta. Choć na branżowych targach Infinium Labs prezentowała działające (i niedziałające) prototypy, to od 2004 roku nikt ich nie widział. Chciałoby się napisać „aż do dzisiaj”, ale sprawa jest trochę bardziej skomplikowana.

Kiedy kilka dni temu internet obiegła informacja o odnalezieniu zaginionego prototypu Nintendo PlayStation (konsoli wspólnie opracowywanej przez Nintendo i Sony), jeden z czytelników portalu Arstechnica postanowił podzielić się ze światem historią, która spotkała go w 2012 roku. Do prowadzonego przez Eddiego Schlesingera na Florydzie warsztatu elektronicznego jakiś nieznany człowiek przyniósł niedziałający egzemplarz Infinium Phantom.

Tajemniczy mężczyzna powiedział, że jest kolekcjonerem, który kupił białego kruka za 200$ od kogoś, dla kogo pracował, a kto nie zdawał sobie sprawy z tym, jak rzadkim okazem dysponuje. Jako że konsola nie działała, Schlesinger został poproszony o zajrzenie do środka i spróbowanie dokonania naprawy.

Wewnątrz prototypu panował kompletny bajzel:

Bajzel

Mnóstwo poskręcanych kabli i kilka osobnych płyt drukowanych – oto obraz wnętrza konsoli. Pomimo ogromnej ilości przewodów, część gniazd na tylnym panelu nie była do niczego podłączona, co elektronik naprawił, lutując je do odpowiednich wyjść na PCB. Tym jednak, co większość z nas interesuje zapewne bardziej od wrażeń estetycznych, jest specyfikacja rozebranego obiektu.

Według zapowiedzi producenta, konsola miała być wyposażona m.in. w 100GB dysk twardy, 256MB pamięci DDR, procesor Intela o częstotliwości do 3 GHz oraz najnowsze GPU nVidii. Po rozebraniu prototypu okazało się, że prototyp zawiera średniej klasy kartę graficzną GeForce FX5700 oraz płytę główną z podstawką… „Socket A”, a więc przeznaczoną dla procesorów firmy AMD. Nie wiadomo, czy Infinium Labs rzeczywiście rozważało zmianę dostawcy procesorów dla wersji finalnej, czy po prostu złożyło prototyp „z czego popadnie”.

Internaucie udało się konsolę naprawić, podłączyć dysk z Windowsem XP i uruchomić maszynę. Działający sprzęt oddał w ręce właściciela i o całej sprawie zapomniał aż do dzisiaj. Co ciekawe, prace przy renowacji prototypu zostały udokumentowane pięknym zestawem fotografii, który opublikowany na Facebooku 3 lata temu nie zwrócił niczyjej uwagi.

Konsola, gdyby została zaprezentowana w planowanym terminie, niewątpliwie byłaby najpotężniejszym urządzeniem swojej generacji. Najmocniejsze GPU, najszybszy procesor, czterokrotnie więcej RAM niż w Xboxie czy ośmiokrotnie więcej niż w PS2. Do tego ogromny jak na ówczesne standardy dysk twardy, mogący pomieścić kolekcję kilkudziesięciu gier. Jak Infinium Labs zamierzało zmieścić się z taką specyfikacją w zapowiadanej cenie 399$? Tego nie wiemy. Możliwe, że w ogóle nie zamierzało, a całe przedsięwzięcie miało na celu jedynie wyłudzenie środków od potencjalnych inwestorów.

[źródło: arstechnika.com, en.wikipedia.org, ladydragon.com, youtube.com; zdjęcia: facebook.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!