W 1965 roku Gordon Moore, jeden z założycieli Intela, zauważył, że gęstość upakowania tranzystorów w układach scalonych podwaja się co około 18 miesięcy. Czas szybko zweryfikował to stwierdzenie i przez wiele lat okres ten wynosił około 24 miesięcy. Prawidłowość tą nazwano Prawem Moore’a.

Przez lata Intel, będący światowym liderem w produkcji układów scalonych, podtrzymywał funkcjonowanie Prawa Moore’a. Jednak w ostatnim czasie postęp zaczął nieco zwalniać. Kolejne procesy produkcyjne Intela zaliczały niewielkie opóźnienia. Proces 65 nm po raz pierwszy zaprezentowano w dostępnych na rynku procesorach w styczniu 2006, proces 45 nm miał swoją premierę w styczniu 2008, 32 nm w styczniu 2010, ale proces 22 nm zaliczył w 2012 roku opóźnienie do czerwca, a 14 nm w roku 2014 do września. Złośliwi wytykają również Intelowi, że pierwsze 14 nm układy były małymi i produkowanymi w stosunkowo niewielkiej ilości procesorami do tzw. ultrabooków, a nie większymi układami desktopowymi.

O ile dotychczas opóźnienia w stosunku do „prawa” wynosiły co najwyżej po kilka miesięcy, to kilka dni temu Intel zrzucił prawdziwą bombę. Brian Krzanich, CEO Intela, w czasie niedawnej konferencji dla inwestorów ogłosił, że następcą debiutujących latem tego roku procesorów Skylake – drugiej generacji 14 nm procesorów Intela – będzie w przyszłym roku nie wyprodukowany w procesie 10 nm Cannonlake, a 14 nm Kaby Lake.

Jeżeli ktoś pomyślał, że Kaby Lake będzie produktem o krótkim cyklu życiowym, mającym wypełnić lukę spowodowaną niewielkim opóźnieniem, muszę go rozczarować. Wyprodukowany w technologii 10 nm Cannonlake zadebiutować ma na rynku dopiero w drugiej połowie 2017 roku. Czyli około trzech lat po pierwszych produktach wytworzonych w poprzednim procesie.

Procesy produkcyjne Intela: Prawo Moore’a kontra rzeczywistość
Prawo Moore’a Rzeczywistość
32nm Q1 2010 Q1 2010
22nm Q1 2012 Q2 2012
14nm Q1 2014 Q3 2014
10nm Q1 2016 Q3-4 2017
7nm Q1 2018 ??

Tymczasem inni producenci depczą Intelowi po piętach. We wrześniu zeszłego roku zobaczyliśmy pierwsze 14-nanometrowe procesory Intela, a już w lutym tego roku premierę rynkową miały telefony wyposażone w układy Samsunga wyprodukowane w procesie 14 nm. Ten sam proces produkcyjny wdraża obecnie również, blisko współpracująca z Samsungiem, Global Foundries (znana głównie z produkcji procesorów dla AMD). Co więcej, zarówno Samsung, jak i TSMC (największy najemny producent układów scalonych na świecie) zapowiadają rozpoczęcie produkcji w procesie 10 nm jeszcze przed końcem 2016 roku.

Kiedy tak naprawdę wprowadzone na rynek zostaną 10-nanometrowe chipy od poszczególnych producentów oraz na ile ich produkcja będzie masowa (każdy kolejny proces jest coraz droższy), a na ile będzie sztuką dla sztuki i dla najbogatszych klientów, przekonamy się już niedługo. W międzyczasie na pewno usłyszymy więcej o planach wprowadzenia do produkcji procesu 7 nm. Kilka dni temu pierwszy wafel krzemowy wykonany w tym procesie, zawierający niewielkie układy testowe, zaprezentował IBM. Amerykański potentat sprzedał w tym roku swoje fabryki firmie Global Foundries i skupił się wyłącznie na działalności badawczej, czyli na tym, co zawsze dobrze mu wychodziło. Nieoficjalnie mówi się o tym, że to właśnie Global Foundries jako pierwsza ma wykorzystać opracowany przez IBM proces.

Czy Intel powinien się obawiać? Tak. Nie tylko nie wyszła mu ofensywa na rynku mobilnym, ale coraz wyraźniej czuje na plecach oddech konkurencji w dziedzinie nowoczesnej produkcji. Intelowi pozostaje teraz liczyć na to, że inni próbując rozwijać proces 10 nm napotkają na równie poważne problemy co on sam. Nam natomiast pozostaje liczyć na to, że tak się nie stanie i pomimo chwilowej zadyszki dotychczasowego lidera, branża kontynuować będzie stabilny rozwój.

[źródło i grafika: spectrum.ieee.org]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej