Zanim Sony stworzyło potężną markę, bez której wielu nie wyobraża sobie swojej przygody z konsolami, to pierwotnie planowało wspierać Nintendo specjalną przystawką do SNES-a, która miałaby obsługiwać płyty CD. Sprzęt pokazano, ale po paru zawiłościach projekt ostatecznie został zamknięty, zaś temat współpracy obydwu firm szybko jedynie zapisał się na kanwach historii i nigdy nie było nam dane skorzystać z prezentowanego niegdyś prototypu. Do czasu…

Można powiedzieć, że jedyny na świecie egzemplarz Nintendo PlayStation, który mógł dotknąć ktoś poza inżynierami go tworzącymi, został odnaleziony w śmietniku. Natknął się na niego Terry Diebold, jeden z dawnych pracowników Advanta Corporations. Firma po ogłoszeniu bankructwa naturalnie zaczęła pozbywać się większości rzeczy, włącznie z tymi zalegającymi na biurku jej dyrektora – Olafa Olafsson. Dżentelmen ten był w czasach współpracy Nintendo z Sony prezesem tej drugiej firmy, dlatego na pamiątkę miał swój własny egzemplarz wycofanej konsoli, który choć miał zachowane wszystkie układy, to do w pełni sprawnych niestety nie należał.

Terry Diebold przekazał sprzęt swojemu synowi, a ten zaś skontaktował się na konwencie Midwest Gaming Classic w 2016 z Benem Heck. To główny mózg stojący za The Ben Heck Show, gdzie konsole pokroju Xbox One S przemieniają się w laptopy. Pierwotnie w Nintendo PlayStation udało się uzyskać sprawność tej części, która była SNES-em i przez większość czasu system służył zasadniczo jako „SNES w innej obudowie”, a CD-ROM pozostawał dalej niesprawny. Wstępnie nakreślono specyfikacje całości, ale ciężko było określić jak poszczególne części się ze sobą kontaktują, skoro w ogóle nie działały.

Niedawno prototyp ponownie trafił w ręce Hecka i postanowił on uruchomić wszystkie fragmenty tej zagubionej maszyny. W tym celu wymienił sporo kondensatorów, a następnie dokonał kilku małych poprawek, które możecie lepiej przeanalizować w filmiku poniżej. Dzięki temu CD-ROM wreszcie zaczął działać i czyta w swój specyficzny sposób płyty CD. Można zatem powiedzieć, że urządzenie jest w pełni sprawne.

Grupa zapaleńców przeanalizowała działanie Nintendo PlayStation i rozpoczęła proces tworzenia kilku prostych gier pod tę maszynę. Tylko jaki to ma w ogóle sens? Cóż, wszystko odrestaurowano głównie w celach archiwalnych. Warto zachowywać historię przemysłu gier wideo, w szczególności w bardziej namacalnej formie. Miłym ukłonem ze strony Nintendo czy Sony byłoby zdradzenie nam więcej szczegółów dotyczących samego urządzenia czy gier, które miały być na niego pierwotnie tworzone. Wątpię jednak, żeby coś takiego miało miejsce, więc pozostają nam jedynie domysły i zabawa tym, co obecnie mamy.

Terry Diebold wraz ze swoim synem jeżdżą ze sprzętem i pokazują go na kilku konwentach rozsianych po Ameryce w ramach ciekawostki. Mieli już parę ofert kupna, ale na dzień dzisiejszy nie zdecydowali się sprzedać tego prototypu. Jego cena zresztą pewnie mocno wzrosła, wraz z uczynieniem go w pełni działającą konsolą. To niezwykle interesujący, a przede wszystkim drogi kawałek growej historii.

źródło: digitaltrends.com | zdjęcie: eurogamer.net

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!