Każdy dobrze wie, że w dużej mierze za tak ogromną emisję dwutlenku węgla do atmosfery odpowiadają kierowcy, ale do tej pory brakowało opisujących to zjawisko liczb.

Miasta z gęstym zaludnieniem i ogromną aktywnością transportu publicznego są czasem postrzegane jako jednocześnie te, po których ludzie najchętniej poruszają się rowerami czy metrem, ale okazuje się, że niemal wcale nie osłabia to udziału samochodów w emisji dwutlenku węgla.

Na łamach artykułu opublikowanego w czasopiśmie Proceedings of the National Academy of Sciences, ukazały się dane zgromadzone przez badaczy, którzy przekopali się przez 33 lata danych o ruchu w całych Stanach Zjednoczonych i użyli ich, aby oszacować lokalną emisję dwutlenku węgla. Jeden z głównych autorów pracy, Conor Gately, wypowiedział się o wynikach analizy w następujący sposób:

Baza Danych o Emisji Transportu Drogowego ujawniła, że tereny miejskie są odpowiedzialne za osiemdziesiąt procent wzrostu w samochodowej emisji CO2 od roku 1980, a także za sześćdziesiąt trzy procent całkowitego wydzielania dwutlenku węgla przez auta w roku 2012.

Nie jest to wprawdzie wyjątkowo szokujące, ale naukowcy poczuli się nieco oszukani, odkrywając, że dane nie pokrywają się z poprzednimi szacunkami, które zakładały, że zależność między gęstością zaludnienia i ilością kierowców na danym terenie jest liniowa. Okazuje się, że zamiast tego, liczba uczestników ruchu drogowego wzrasta ponad oczekiwania do momentu, kiedy populacja osiąga gęstość równą 1650 osób na kilometr kwadratowy. Po przekroczeniu tej granicy, tempo wzrostu opada.

Efektem odkrytej tendencji jest skorygowanie poprzednich założeń, zbyt pesymistycznie podchodzących do centrów miast, nie biorąc pod uwagę udziału w emisji dwutlenku węgla terenów pozamiejskich. Wygląda na to, że poprawna kalkulacja pozwoli w końcu na spojrzenie na problem pod innym kątem, co może pomóc przy ustalaniu, gdzie konkretnie skierować działania administracyjne. Zachęcający jest również fakt, że w niektórych molochach Ameryki, takich jak Boston czy Nowy Jork, wskaźnik emisji na jednego mieszkańca spadł, co jest efektem „zielonej” polityki.

Źródło: pnas.org

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej