WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Kino vs TV

Produkcje Filmowe

Cykl produkcyjny w przypadku filmu jest praktycznie niezmienny od lat. Tutaj, w przeciwieństwie do telewizji, funkcjonuje wciąż podobny model. Jedyne zmiany obserwuje się w zakresie stosowanych technologii oraz sposobów dystrybucji ukończonego dzieła.

Aby Czytelnik miał pełny obraz, muszę najpierw przedstawić największych graczy na rynku kinematografii. Filmy powstają w studiach filmowych, czy raczej w wytwórniach, które często zrzeszają po kilka mniejszych firm, posiadają szeroką sieć kontaktów oraz duże zaplecze finansowe, techniczne i administracyjne. Dziś mówi się o tzw. „Wielkiej Szóstce”. Są to: Warner Bros. Pictures, Walt Disney Pictures, Universal Pictures, Columbia Pictures, 20th Century Fox oraz Paramount Pictures. Wiele uznanych mniejszych spółek zostało wchłoniętych wraz z wykupionymi przez nie prawami do znanych marek. W wyniku tych przeobrażeń, poza wielkimi koncernami, na rynku pozostało tylko kilku niezależnych graczy, np. Lionsgate Films, MGM czy Dreamworks Studios. To, że te podmioty walczą o widza nie przeszkadza im, rzecz jasna, okazyjnie współpracować. Dobitnym tego przykładem jest Legendary Pictures, które przez wiele lat współprodukowało filmy wraz z Warner Bros. Dziś praktycznie każdy z „Wielkiej Szóstki” ma własną sieć dystrybucyjną, czy to pod własną nazwą, czy to pod inną, lecz mało który z największych graczy korzysta z usług innych. Pozwala to jeszcze bardziej skonsolidować pod jednym organem zarządzającym całość cyklu produkcji filmu, łącznie ze wspierającą go reklamą i sprzedażą.

guardians

Podobnie, jak ma się to w przypadku seriali, zaczyna się od pomysłu. Przybiera on postać scenariusza, a ostatnio często samej idei. Jeśli to ta pierwsza droga, to scenarzysta szuka wytwórni, którą zainteresowałby jego film. Po sukcesie w negocjacjach poszukuje się reżysera i później pozostałych członków ekipy. Często wytwórnia przydziela ze swej strony producenta, który będzie nadzorował projekt. W drugim przypadku, który ostatnio bardzo często występuje w świecie kinematografii, to wytwórnia, lub mniejsze studio produkcyjne, ma pomysł na film. Zwłaszcza jest to nagminne w przypadku komiksowych produkcji Marvel Cinematic Universe. Studio ma plan na wiele lat naprzód. Wiedzą, co chcą pokazać w danym filmie, który ma nawet ustaloną odgórnie datę premiery. W odpowiednim momencie, najczęściej koło 2 lat przed planowanym wypuszczeniem dzieła, wybierany jest reżyser i, w porozumieniu z nim, reszta ekipy. Warto w tym miejscu wspomnieć, że we współczesnych produkcjach filmowych role się zacierają. Reżyser może być jednocześnie współscenarzystą i współproducentem. Dlatego cały opisywany powyżej cykl tzw. pre-produkcji może przybierać różne formy.

Gdy ustalony jest budżet, z zasady wykładany przez daną wytwórnię lub producenta, i wszystko jest dopięte na ostatni guzik, następuje faza produkcji. Niemal regułą jest, że ekipa wchodzi na plan na około rok przed premierą. W telewizji ta faza wygląda całkiem podobnie, różnicą jest tylko fakt, iż następuje około pół roku przed premierą. Zdjęcia przeważnie trwają około trzech miesięcy, po czym następuje post-produkcja, o której jeszcze będzie kilka słów za chwilę. Praca na planie toczy się w plenerach oraz w halach wytwórni. Nie wnikając w szczegóły, w produkcji typowego hollywoodzkiego blockbustera potrzebna jest do tego cała armia ludzi i powiązana z nimi logistyka. Od kilku lat hitem było 3D, zatem część produkcji kręci się sprzętem specjalnie stworzonym do tego celu. Wiele innych dzieł jest przerabianych na trójwymiar już w post-produkcji. Przyszłością kina najprawdopodobniej będzie, promowany przez Petera Jacksona i Jamesa Camerona, format HFR, czyli 48 klatek na sekundę – dwa razy więcej od standardowych 24 kl/s. Obraz nabiera wtedy płynności, możemy zaobserwować więcej szczegółów i wydaje się również jaśniejszy oraz ma żywsze kolory. Problemem jest kwestia przyzwyczajenia widzów, a także efekty generowane komputerowo, które muszą być perfekcyjne, gdyż wszystkie niedociągnięcia są tym bardziej widoczne. Chcącym zgłębić tematykę HFR, jak i ogólną tematykę współczesnej produkcji, polecam materiały dodatkowe z wydanego na DVD i BR Hobbita Petera Jacksona.

Ważną dla miłośników kina kwestią jest fakt, że przy ogromnym zainteresowaniu danym filmem lub serialem, nie da się uniknąć wycieków w postaci amatorskich zdjęć i filmików. Upilnowanie tak wielkiej i skomplikowanej logistycznie machiny oraz dochowanie absolutnej tajemnicy w dobie smartfonów i Google Glass, jest praktycznie niewykonalne. Niewielu reżyserom to się udaje. Należy do nich wspomniany już JJ Abrams. O, aktualnie przez niego kręconym, Star Wars wiadomo bardzo niewiele, a i wycieki z planu sprawiają wrażenie kontrolowanych.

JohnCarter

We współczesnym kinie, w przeciwieństwie do telewizji, efekty są dużo bardziej dopracowane. Ich jakość jest gołym okiem dużo lepsza i ujęć z komputerowo generowanymi dodatkami jest dużo więcej. Stąd, cykl post-produkcji, który obejmuje składanie nagranych ujęć w całość, dodawanie efektów wizualnych oraz generowanych komputerowo, dogrywanie dialogów i muzyki, trwa około 9 miesięcy, aż do dnia premiery. Po raz kolejny przykładem może być Hobbit: An Unexpected Journey, którego post-produkcja zakończyła się dosłownie parę godzin przed uroczystą premierą w Wellington. Zdarzają się także filmy, gdzie twórcy jeszcze mocniej chcą postawić na wizualia i wydłużają cykl produkcyjny do roku, a czasem nawet dłużej. Często wiąże się to nie tylko z chęcią dopracowania filmu, lecz także z niekorzystną datą premiery, problemami z budżetem itd. Gołym okiem widać tutaj różnicę względem telewizji – film może powstawać latami, scenariusz może leżeć w szufladzie długi czas, może być dopieszczany. Podobnież post-produkcja, również można dopracowywać dzieło w nieskończoność i przesuwać datę premiery. W ostatnich latach jest to coraz rzadsze, gdyż wytwórnie odgórnie planują wypuszczanie swoich produkcji, choć drobne korekty premiery się zdarzają, np. ostatnio przesunięty Batman v Superman, ponieważ pierwotnie był zaplanowany na ten sam dzień, co film Captain America 3 konkurencji.

Sukces filmu całkowicie zależy od wyników sprzedaży biletów , tzw. Box Office. Istotne tu jest spojrzenie na zarobki względem budżetu. Jeśli produkcja kosztowała około 10 mln $, to jej dochód w postaci 100 mln $ jest fantastycznym wynikiem i ekipa ma praktycznie zapewniony kontrakt na sequel. Przykładem takiego sukcesu niech będzie zeszłoroczne The Conjuring Jamesa Wana. Jeśli jednak blockbuster kosztował około 200 mln $, a doliczmy jeszcze kampanię marketingową, która nierzadko kosztuje równie horrendalne pieniądze, i ze sprzedaży biletów uzyskał 100 mln $ to jest to finansowa klapa i strata dla studia. Wyśmienitym przykładem może tu być John Carter, którego kiepska kampania marketingowa spowodowała, że film nawet się nie zwrócił. W tym, co wytwórnia uznaje za sukces, dużo zależy od podejścia jej samej do danego filmu. Zdarzają się przypadki, gdy studio tak wierzy w dzieło reżysera, że pomimo, iż ledwo wyszli „na zero”, nadal chcą sequela.

No właśnie – sequel. W momencie, gdy telewizja przeżywa tak świetny i twórczy okres, w kinematografii przewijają się trzy słowa: sequel, spin-off, reboot. Dzisiejsze wytwórnie boją się ryzyka. Wolą postawić na sprawdzone marki i rzadko komu udaje się odnieść sukces z czymś nowym, jak np. tegoroczny Guardians of the Galaxy. Nowatorskim historiom, takim jak w telewizji, jest znacznie trudniej. Tym bardziej, że wytwórnie mają wręcz obsesję na punkcie trafienia w kategorię wiekową PG-13, gdyż to gwarantuje im większy zysk. Przez tak bezpieczne postępowanie, wielu widzów narzeka, że w kinach brakuje nowatorstwa, że jest ciągle to samo. Według mnie nie jest to do końca prawdą, wciąż jest wiele perełek, choć nie da się ukryć, że ilość resetów i rebootów oraz łączenia filmów w jednorodne uniwersa, zaczyna być męcząca.

hobbit

Szklany ekran czy srebrny ekran?

Pomimo zachodzących przeobrażeń, nadal telewizję i kino dzieli pewna granica. To filmy wciąż są uznawane za bardziej prestiżowe, dużo więcej się o nich mówi. Jednak w ostatnich latach sporo produkcji ze szklanego ekranu, a zwłaszcza stacji „premium” i kablówek, zaczyna odnosić międzynarodowy sukces, zdobywając najważniejsze nagrody. Cykl tworzenia contentu dla telewizji przeszedł zmiany, lecz nadal jest trochę odmienny od wytwórni filmowych. Dużo ważniejsze stają się słupki oglądalności, ramówka, target widzów oraz presja czasu. Film zaś, ten z przeznaczeniem na srebrne ekrany, może powstawać dużo wolniej, nabrać „rumieńców”. Musi za to być dopracowany, gdyż niedoróbki w kinach są nie do przyjęcia. Wszystko zależy tu od woli wytwórni, które same z siebie różnicują swe dzieła i podejście do nich. Trudnością jest stworzenie produkcji przynoszącej zysk, zwłaszcza gdy pieniądze inwestowane są nie tylko w sam proces tworzenia, ale i w reklamę, dystrybucję i gadżety. Dlatego filmy tworzy się głównie pod dochodowe kategorie wiekowe. W telewizji dużo ważniejsi są „niszowi” widzowie, do których kieruje się więcej interesujących dzieł.

Internet dużo zmienił w dystrybucji muzyki i książek. X muza wciąż mu się opiera, lecz pojawienie się dystrybucji internetowej w postaci serwisów takich, jak Netflix oraz Hulu, a także ich własnych produkcji, zwiastuje jeszcze głębsze, niż dotychczas, zmiany. Z zainteresowaniem będę je śledził, w przerwach oglądając Grę o tron, a od czasu do czasu wybiorę się ze znajomymi na jakiś dobry film.

Spis treści:
WRÓĆ DO STRONY 1
Pokaż cały spis treści
WRÓĆ DO STRONY 1