Być może natrafiliście gdzieś na tą ironiczną historię o pewnym rozgoryczonym mężu, który robi specyficzny „podział majątku” aby oddać połowę wszystkiego swojej żonie, Laurze? To całkiem możliwe, bo podchwyciły ją również polskie media. Okazało się jednak, że w tej historii nie ma ani grama prawdy. To jest fejk.

Na przedstawionym poniżej filmie widać zdesperowanego faceta, który w dość ciekawy sposób interpretuje sformułowanie „podział majątku pół na pół”, rżnąc piłą TV, krzesła a nawet cały samochód. Wyglądało realistycznie i śmiesznie… ale ostatecznie okazało się, że była to tylko akcja promocyjna, jedynie naśladująca amatorskiego, domowego virala.

57-1

Niemiecki portal internetowy Suddeutsche Zeitung ujawnił co następuje (tłumacząc z niemieckiego):

Dwa dni później wszystko już jest jasne. To nie było prawdziwe. Nie ma Martina G. ani Laury ani kolegów z pracy. W rzeczywistości istnieje jedynie „partyzancka” kampania marketingowa stworzona dla German Bar Association – niemieckiego zrzeszenia prawników. (…) Celem było przyciągnięcie ludzi do firm prawniczych, które dzięki temu udzieliłyby potencjalnym klientom większej ilości rad dotyczących strony prawnej małżeństwa i rozwodu – oczywiście za opłatą.

Inspirację marketingowcy zaczerpnęli prawdopodobnie z prawdziwej historii z roku 2007, kiedy to pewien Niemiec rzeczywiście pociął na pół sprzęty w swoim domu, po burzliwym rozwodzie. Teraz jednakże mamy rok 2015, toteż dobra rada dla wszystkich – pomyślmy czasami dwa razy zanim uwierzymy w tak dziwne historie. To samo tyczy się różnych tekstów o zamykanych schroniskach dla zwierząt, operacji dla biednego dziecka, czy też zmianach w polityce wewnętrznej Facebooka. Nie dajmy się nabierać cwaniakom.

[źródło: gizmodo.com; zdjęcia: gizmodo.com, bezprawnik.pl]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!