WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Komputer kwantowy trafi do Los Alamos

Komputery kwantowe działają zupełnie inaczej od tradycyjnych komputerów. Zamiast na bitach, mogących przyjmować wartość 1 lub 0, przeprowadzają obliczenia na qubitach, mogących być w obu stanach jednocześnie. Rozwiązanie to ma być szczególnie przydatne w algorytmach heurystycznych szukających globalnego minimum funkcji. Algorytmy takie mają być przydatne w analizie danych, prognozowaniu pogody czy łamaniu haseł.

Niedawno pisaliśmy o tym, że według Microsoftu technologia powinna nadawać się do powszechnego użytku w ciągu najbliższych 10 lat, przy czym firma uważa, że z początku używane będą systemy hybrydowe, w których tylko część obliczeń będzie wykonywana przez procesor kwantowy. Do wyścigu o komercjalizację komputerów kwantowych włączył się niedawno Intel, jednak obecnie niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie jest kanadyjska firma D-Wave Systems.

D-Wave swój pierwszy komputer kwantowy zaprezentowało już w 2007 roku. Chociaż krytycy wskazują, że maszyny D-Wave nie są uniwersalnymi komputerami – ich możliwości ograniczają się tylko do algorytmów kwantowego wyżarzania (właśnie tych od szukania minimum funkcji). Od tego czas firma sprzedała swoje maszyny m.in. Google’owi, NSA (tak jakby to była wielka różnica…), czy NASA. Do firm i instytucji używających komputerów kwantowych dołączyło właśnie Los Alamos National Laboratory, znane najbardziej z prac nad bronią atomową i termojądrową.

Los Alamos zamówiło oczywiście najnowszą maszynę ze stajni kanadyjskiego producenta: zawierający aż 1000 qubitów D-Wave 2X. Trzeba przy tym przyznać, że firma robi duże postępy. Zaprezentowany w 2007 roku prototyp operował na 16 qubitach, pierwsza maszyna „na sprzedaż” z 2011 roku miała ich już 128, D-Wave Two z roku 2013 dysponował ponad 500 qubitami, a w tym roku doczekaliśmy się przekroczenia tysiąca qubitów w jednym układzie.

Postęp robi duże wrażenie, jednak wszystkie firmy, które dotychczas zakupiły urządzenia D-Wave zrobiły to w celach badawczych, zamierzając zbadać ich przydatność w prowadzonych przez siebie projektach. Czyli, mówiąc po ludzku: nie mają pojęcia co z nimi zrobić. Istnieje możliwość, że żadnego praktycznego zastosowania dla nich nie znajdą, ponieważ wyniki niezależnych testów opublikowanych w zeszłym roku w Science zdają się wskazywać, że D-Wave produkuje zwykłe buble, w których co prawda zachodzą jakieś zjawiska kwantowe, ale ich przydatność w obliczeniach nie jest większa niż przydatność tradycyjnych komputerów.

Jeżeli jednak okaże się, że badacze z Los Alamos znajdą jakieś zastosowanie dla komputera D-Wave, należy pamiętać, że poza metodami krzewienia demokracji laboratorium zajmuje się także badaniami nad energetyką (jądrową i odnawialną), nanotechnologią i medycyną.

[źródło i grafika: theverge.com]