To było nieprawdopodobne, ale się naprawdę zdarzyło. W 2014 podczas Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w Brazylii niejaki Juliano Pinto lekko kopnął piłkę, która potoczyła się kilka metrów do przodu. Nie byłoby w tym nic interesującego gdyby nie to, że Juliano jest całkowicie sparaliżowany od pasa w dół. Zrobił to używając specjalnego, sterowanego za pomocą własnego mózgu egzoszkieletu. „Czułem tę piłkę” – stwierdził później.

Od tego czasu nieprzerwanie trwa eksperyment – obok szczęśliwego kopacza wzięło w nim udział jeszcze siedem innych osób. Poddane one zostały intensywnemu treningowi za pomocą tej futurystycznej maszynki. Dzisiaj można powiedzieć, że rezultaty są nieprawdopodobne. Wszyscy zaczęli odzyskiwać czucie w nogach oraz umiejętność poruszania mięśniami.

Przede wszystkim należy wyjaśnić na czym polega taki paraliż – kiedy rdzeń kręgowy zostanie uszkodzony, połączenie między mózgiem a ciałem może zostać przerwane i traci się władzę w kończynach lub nawet w całej dolnej części ciała. Zdarza się często, że nie wszystkie nerwy rdzeniowe zostają przerwane i wtedy można mówić o pewnym szczęściu, gdyż ludzie są w stanie z powrotem odzyskać sprawność – inna sprawa, że taka rehabilitacja trwać może miesiącami lub nawet długimi latami.

Ale szanse na wyleczenie w przypadku osób u których nerwy te zostały przerwane całkowicie są naprawdę znikome. Tacy pechowcy zwykle są do końca życia przykuci do wózków inwalidzkich.

Rezultaty terapii egzoszkieletowej przeprowadzonej przez grupę Walk Away Project mogą zaoferować pewne szanse i dać nadzieję takim beznadziejnym przypadkom. Poprzez specjalną czapeczkę z elektrodami wyczuwającymi aktywność mózgową, pacjent jest w stanie przesyłać sygnały do konkretnych elementów urządzenia umieszczonych na ciele, wprawiając je tym samym w ruch. 

Na samym początku nikt z ósemki badanych (siedmioro ma całkowicie przerwany rdzeń kręgowy) nie rozważał nawet możliwości uzyskania czucia w dolnych częściach ciała. Było to po prostu niemożliwe do ogarnięcia umysłem. Ale w chwili obecnej, po ok. 1100 godzinach ćwiczeń wszyscy zgodnie zaczęli twierdzić, że zaczynają ponownie mieć wrażenie posiadania czegoś swojego poniżej granicy utraty czucia. Według obserwujących ich badaczy ci ludzie naprawdę czują że znów mają nogi, które dotykają ziemi i można na nich chodzić.

Z biologicznego punktu widzenia można to łatwo wytłumaczyć. Sens rehabilitacji polega na swoistym „przekonywania” swojego ciała do ponownego wykonywania pewnych czynności. Kiedy mięśnie i nerwy nie są używane, podlegają atrofii i zanikają. Natomiast takie połączenie sygnałów mózgowych z robotyką która wciąż wprawia kończyny w ruch, w pewien sposób „oszukuje” organizm który zaczyna ponownie aktywować i zmuszać do pracy nieużywane komórki nerwowe.

Oczywiście wciąż jest daleka droga do całkowitego wyleczenia tak poważnego paraliżu. Chorzy nadal nie są w stanie stanąć na własnych nogach, nie wspominając już nawet o tym, żeby nogi te miały utrzymać ciężar ich ciał. Ale odzyskanie – nawet częściowo – czucia u tak beznadziejnych i nie rokujących nadziei przypadków może być przełomem we współczesnej medycynie.

W USA ok. 12500 osób rocznie ulega wypadkowi w którym występuje uszkodzenie rdzenia kręgowego. Jedna trzecia z tej liczby to osoby u których obrażenia są zbyt poważne i niemożliwe do wyleczenia standardowymi metodami.

[źródło: newscientist.com]

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!