WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Bez kategorii

Koszmar crowdfundingowy – oszuści znikają z ponad 30 tysiącami dolarów

Na Kickstarterze różnie bywa. Czasami projekt na który dokonywana jest zbiórka okazuje się wielkim sukcesem. Czasami nie przekracza wyznaczonej granicy i trzeba zwrócić pieniążki. Czasami – pisaliśmy o tym ostatnio – twórcy zaczynają sobie, mówiąc ordynarnie, pogrywać kulki ze swoimi fundatorami, co powoduje że wypuszczenie gotowego produktu na rynek staje pod znakiem zapytania. Ale to jeszcze nic. Może być o wiele, wiele gorzej.

Przedstawiamy absolutny, ostateczny koszmar crowdfundingowy. Jego scenariusz jest następujący: Wspomagasz, jako fan, swoimi pieniędzmi jakiś projekt. Jest sukces – projekt osiąga wymagany pułap finansowy. W tym momencie powinien ruszyć proces kreacyjny, zaś na stronie winne pojawiać się częste aktualizacje opisujące przebieg tworzenia produktu. Tymczasem w tym przypadku twórcy błyskawicznie zwijają manatki i rozwiewają się jak dym, pozostawiając za sobą jedynie martwą stronę z czarownymi obietnicami oraz tabun wściekłych, wykantowanych darczyńców.

Coś takiego właśnie miało miejsce w przypadku gry „Mansion Lord„. Po zakończeniu zbiórki pieniędzy na Kickstarterze, Golgom Games, firma developerska ogłosiła otwarcie dodatkowego konta paypalowego gdzie można było nadal dofinansowywać powstającą produkcję. A potem ludzie ci zniknęłi jak kamfora.

photo-original

Już od ponad roku na Kickstarterze nie pojawiła się żadna aktualizacja. Strona domowa Golgom Games znikła z sieci, bo wygasła jej ważność, martwe są również inne strony firmy na mediach socjalnych. Większość fundatorów już dawno straciła nadzieję na odzyskanie swojej wpłaconej gotówki.

Jak coś takiego jest w ogóle możliwe? Czy nikt takich kampanii nie nadzoruje? Na to pytanie odpowiada jeden z oszukanych graczy:

Próbowaliśmy skontaktować się z Kickstarterem, lecz ci nam jedynie odpowiedzieli, że mieliśmy pecha i jest to sprawa do załatwienia między nami a studiem developerskim. Oni umywają ręce. Nie dali nam nawet żadnych namiarów na oszustów. Prawdopodobnie sami ich nie mają.

Tak, właśnie to już powinno sprawić, że finansującym projekt powinna zapalić się czerwona lampka – nigdzie, na żadnej ze stron nie zamieszczono konkretnych danych kontaktowych. Domenę golgomgames.com zarejestrowano na niejakiego Michaela Wonga, posiadającego dwa adresy – jeden w Kalifornii, drugi w Teksasie. Jednakże tajemniczy pan Wong do tej pory wykasował większość domen zarejestrowanych na swoje imię.

Serwis Kotaku dokonał małego, nieformalnego śledztwa sieciowego, lecz większość stron whois-owych (czyli gromadzących dane o netowych surferach) nie posiada żadnych informacji na temat osoby (lub osób) zamieszanej (lub zamieszanych) w całą tą brzydko pachnącą sprawę.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc akcję łapania wyłudzacza, zawsze może napisać do jednego z redaktorów wspomnianego portalu. A potencjalnym fundatorom crowdfundingowych projektów pozostaje doradzić tylko jedno – miejcie oczy dookoła głowy i zawsze sprawdzajcie wszystkie dostępne dane twórców – jeśli nie da się znaleźć żadnych informacji kim są w realnym świecie, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że kampania została stworzona tylko po to by wyciągnąć forsę od naiwniaków.

[źródło: kotaku.com; grafiki: kotaku.com, kickstarter.com]