W roku 2005, nuklearna łódź podwodna USS San Francisco sprawiła nieprzyjemną niespodziankę swojej załodze, rzucając nią po pokładzie i fundując liczne obrażenia. Powód? Łódź zderzyła się z podwodną górą. 

8 stycznia 2005 roku, USS San Francisco znajdował się około 600 kilometrów na południowy wschód od Guam, wyspy w Mikronezji, poruszając się z prędkością 30 węzłów. Mapy nawigacyjne stosowane przez załogę okrętu okazały się niedokładne do tego stopnia, że pominęły obecność podwodnej góry, wystającej z dna oceanicznego. Łódź wpłynęła na nią czołowo.

Co jednak robi wrażenie w kwestii tego wypadku to to, że pomimo wpłynięcia w wyjątkowo sztywny obiekt z prędkością podchodzącą pod 60 kilometrów na godzinę, na głębokości 160 metrów pod wodą, San Francisco nie zatonął, ani nie nastąpiła żadna awaria reaktora. Nie zaimponowało Wam to? To co powiedziecie na fakt, że łódź dopłynęła własnymi siłami do wyspy Guam. Marynarze mogą podziękować rządowi Stanów Zjednoczonych, który podjął odpowiednie środki ostrożności cztery dekady wcześniej.

W roku 1963, nuklearna łódź podwodna USS Thresher zaginęła podczas testów na Oceanie Atlantyckim. Pomimo tego, że nikt nie wiedział, co zadecydowało o ostatecznej tragedii Threshera, szybko odkryto, że przeciwawaryjny system wynurzania ciśnieniowego zawiódł. W ciągu dwóch miesięcy, Marynarka Wojenna stworzyła program SUBSAFE, którego celem było, niezależnie od okoliczności, utrzymywanie działania i integralności łodzi podwodnych tak, aby te w stanie zagrożenia mogły wynurzyć się na powierzchnię. Z kolei Program Napędu Nuklearnego Marynarki zadbał o to, aby to właśnie bezpieczeństwo reaktorów było stawiane na pierwszym miejscu.

W konsekwencji, czterdzieści lat później, San Francisco pomimo brutalnego dzwona na znaczącej głębokości nie załamało się, lecz z działającymi zbiornikami balastowymi powoli wynurzało na powierzchnię. Dwa lata później, admirał Marynarki Wojennej przyznał, że gdyby nie program SUBSAFE, prawdopodobnie nigdy nie zobaczylibyśmy wynurzenia się USS San Francisco.

Sama łódź wróciła na służbę zaledwie trzy lata po kontuzji, dzięki transplantacji dzioba z przechodzącej na emeryturę USS Honolulu. Łódź podwodna USS San Francisco dzielnie służyła przez kolejne osiem lat, a w zeszłym miesiącu, zmieniono jej przydział na stale zacumowaną łódź treningową.

źródło i zdjęcie: popularmechanics.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!