Embargo nałożone przez USA na reżymową Kubę trwa już 55 lat i jakoś na razie nie mówi się o jego zakończeniu. Na tych sankcjach zwykle gorzej wychodzą Kubańczycy, ale zdarza się że i w USA odbijają się czkawką. Tak się ma sprawa w przypadku szczepionki na raka płuc, która już od kilku lat z powodzeniem stosowana jest w kraju Fidela Castro. I dopiero teraz zaistniała szansa, że otrzyma ją również reszta świata.

Kuba nie jest raczej znana ze swych osiągnięć naukowych – bardziej kojarzy się z cygarami, rumem i łamaniem praw człowieka. To jednak stereotypy, gdyż medyczne placówki badawcze w tym kraju należą do najnowocześniejszych na świecie. Może to zaskoczyć, bo mówimy o państwie w którym przeciętny pracownik zarabia równowartość dwudziestu dolarów miesięcznie, zaś wydatki na działania związane z ochroną zdrowia są drobną cząstką tego co wydaje USA – a jednak długość życia obywateli obywateli obu krajów jest porównywalna.

Dlaczego tak się dzieje? Fidel i Raul Castro uznali rozwój biotechnologii, zwłaszcza prewencyjnej, za absolutny państwowy priorytet, stało się to po wybuchu epidemii dengi w 1981 roku która dotknęła ok. 350 tysięcy osób. Władza stworzyła wtedy tzw. Front Biologiczny, który objął wiele różnorakich grup naukowych ściśle współpracujących ze sobą dla osiągnięcia założonych celów w różnych dziedzinach. Pierwszym sukcesem było odkrycie metod produkcji interferonu, proteiny która gra dużą rolę w ludzkim systemie odpornościowym. Od tamtej pory badacze Frontu notują sporo sukcesów (I nie, nie jest to wyolbrzymienie propagandowe), między innymi na polu immunologicznym.

A w kraju obfitym w cygara wszyscy doskonale wiedzą że palenie jest niezwykle szkodliwe dla zdrowia (bez konieczności umieszczania napisów na opakowaniach). Rak płuc jest jedną z głównych przyczyn śmierci obywateli Kuby (znajduje się na czwartym miejscu pod względem ilości zgonów). Dlatego też nic dziwnego, że prowadzone są tam bardzo intensywne badania aby ograniczyć zapadalność na tę chorobę.

W roku 2011 kubańskie Ministerstwo Zdrowia podarowało ludziom – za darmo – szczepionkę Cimavax, nad którą prace trwały ok. 25 lat. Każdy zastrzyk kosztuje rząd ok. 1$, ale widać wymierne efekty. Wyniki testów bezsprzecznie udowodniły, że zaszczepione osoby chore na raka płuc średnio żyją dłużej o sześć miesięcy. Jak na tak śmiertelną chorobę jest to bardzo dobry wynik.

Cancer547999787-950x1024
Kolorowe prześwietlenie płuc 84-letniej kobiety. Na zdjęciu widać guz na szczycie prawego płuca, zaznaczony na żółto.

Być może nie jest to lekarstwo które zmieni świat, bo nie atakuje bezpośrednio samych guzów, lecz zwalcza proteiny przez te nie produkowane. Proteiny te dostają się do krwiobiegu, co powoduje że organizm zaczyna produkować antyciała przeciw tzw EGF – epidermalnemu czynnikowi wzrostu. Czynnik ten, niekontrolowany, może właśnie powodować przerzuty raka. Innymi słowy Cimavax powoduje powstrzymywanie wzrostu ilości komórek rakowych w płucach, co znacząco osłabia siłę choroby w jej ostatnim stadium.

Jako, że EGF pełni też dużą rolę w powstawaniu innych odmian raka, np prostaty, trzustki, jelita czy piersi, planowana jest wspólna praca nad rozszerzeniem możliwości działania Cimavaxu. Niestety nie jest to takie proste. Przeszkody są natury prawno-politycznej. Bo chociaż Prezydent Obama użył swych kompetencji wykonawczych aby załagodzić restrykcje nałożone na kubański sprzęt naukowy i medyczny, to takie połączenie sił nie będzie możliwe dopóki całe embargo nie zostanie zniesione. A do tego jest jeszcze długa droga. Jak na razie gubernator stanu Nowy Jork, Andrew Cuomo podczas wizyty w Hawanie sfinalizował porozumienie między nowojorskim Roswell Park Cancer Institute a kubańskim Center for Molecular Immunology na mocy którego USA otrzyma możliwość testów klinicznych szczepionki, która następnie – po otrzymaniu zgody odpowiednich amerykańskich urzędów – dopuszczona zostanie do obrotu.

[źródło:wired.com , zdjęcie: condominiogardenpark.com.br]

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej