Kto by nie chciał mieć latającego samochodu? Mimo wszystko zawsze wydawało się, że jest to marzenie bardzo odległe. Jednak być może nie aż tak odległe jak do tej pory myśleliśmy. Współzałożyciel Google Larry Page zaczął finansować dwie firmy zajmujące się tworzeniem małych prototypów samolotów, Zee.Aero oraz Kitty Hawk. Razem z pomocą garstki innych przedsiębiorstw mają one stworzyć pojazd, który w przyszłości zabierze nas samodzielnie w powietrze.

Page chce stworzyć coś ambitnego. I może mieć rację, że nadeszła w końcu pora na latające samochody. Wpływ na to może mieć szybko rozwijający się rynek dronów oraz systemów do automatycznego mapowania i nawigacji. Mimo to, z takim projektem ciągle wiążą się spore komplikacje. Aby zasilić pojazd zdolny przetransportować człowieka w przestrzeni powietrznej potrzeba wielkiej ilości energii. A to z kolei związane jest z dużymi i ciężkimi bateriami. Zdalne sterowanie w powietrzu wydaje się łatwiejsze do zrealizowania niż po zatłoczonych drogach, to prawda. Jednak system taki musiałby być stworzony perfekcyjnie, bo zdecydowana większość ludzi nie jest doświadczonymi pilotami i sama nie poradziłaby sobie z obsługą takiej maszyny.

Miejmy jednak nadzieję, że inżynierom tego świata uda się w jakiś sposób rozwiązać te problemy i już za jakiś czas dostaniemy pierwsze, prawdziwe latające samochody. No bo przecież któż nie chciałby w parę chwil dostać się do kolegi z innego miasta pomijając wszystkie korki, opłaty na autostradach i przede wszystkim dziury na drogach?

Źródło: www.technologyreview.com

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!