WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Lepiej poznaliśmy chmury wokół czarnej dziury

Czarne dziury cieszą się w opinii publicznej raczej złą sławą – porównuje się je do potężnych odkurzaczy połykających gwiazdy i planety. Tak naprawdę te wyjątkowo gęste pozostałości po gwiazdach są zupełnie bezpieczne, dopóki nie zbliżymy się do nich zbyt blisko. W porównaniu do na przykład rozbłysków gamma czarne dziury są łagodne jak baranki. Wokół co większych z nich spokojnie krążą sobie piękne galaktyki, a w mniejszej odległości – kosmiczne chmurki.

Takie właśnie, okrążające czarną dziurę w centrum galaktyki NGC 1068 chmury materii wzięły ostatnio na celownik swoich obserwacji zespoły z NASA i ESA. Uczeni postanowili przyjrzeć się dokładniej zjawisku, ponieważ gęste chmury często utrudniają lub wręcz uniemożliwiają obserwację będących w centrum zainteresowania astrofizyków czarnych dziur.

Należący do NASA Nuclear Spectroscopic Telescope Array oraz europejski satelita XMM-Newton obserwowały wielkie zbiorowisko gazu i pyłu okrążające czarną dziurę. Badania prowadzono za pomocą promieni rentgenowskich. Dzięki temu udało się zbadać obiekt głębiej niż w przypadku dotychczasowych pomiarów.

Okazało się, że pierścień wokół centrum galaktyki nie jest jednorodny, ale składa się jakby z kilku skupisk materii. Choć wcześniej podejrzewano, że budowa krążących wokół czarnej dziury obłoków może być złożona, to nigdy wcześniej nie udało się tego faktu zaobserwować w tak dużym i gęstym obłoku jak ten w centrum galaktyki NGC 1068.

Chmurami materii w centrum galaktyk naukowcy interesują się, odkąd zdali sobie sprawę z tego, że to one mogą być odpowiedzialne za brak widocznych czarnych dziur w centrach niektórych galaktyk. Kiedy taki pierścień układa się bokiem w naszą stronę, to przesłania czarną dziurę. Natomiast kiedy patrzymy nań z góry, wtedy wyraźnie możemy zaobserwować masywne ciało które krąży wokół.

[źródło i grafika: gizmodo.com]