Przełączniki mechaniczne nie są już dla nikogo czymś niezwykłym, gdyż niepostrzeżenie wkradły się do umysłów graczy i zadomowiły tam. Jednak technologia wciąż idzie na przód i choć o przełącznikach “optycznych” również mogliście już słyszeć to jednak jest, to w moim odczuciu kolejny krok zaraz po standardowych mechanikach.

Wygląd

Aourus wśród innych klawiatur wyróżnia się przede wszystkim masywną konstrukcją. Pełnowymiarowa klawiatura nawet jak na wykorzystanie mechanicznych przełaczników wydaję się dosyć wysoka, co może sprawiać dyskomfort przy użytkowaniu. Całość wykonana została z plastiku i nie wykazuje większych objawów zużycia, po samym okresie testu. Wraz z samą klawiaturą do kompletu dostajemy również narzędzie do zdejmowania key capów, jak i wyciągania samych switchy, oraz 9 dodatkowych przełączników optycznych(blue)  oraz taką samą ilość pomarańczowych keycapów, które mają ułatwiać nam chwyt i poprawiać wyniki w grach (choć to drugie jest mniej prawdopodobne). Dodatkowo pozwalają nam one na dywersyfikacje naszego setupu i dostosowaniu go do naszych potrzeb. Nie każdy musi lubić grać na redach, jak i nie każdy musi przepadać za niebieskim kolorem. Mimo, że używam tutaj raczej znanej nomenklatury to jednak w odniesieniu do samego produktu powinienem używać koloru czarnego(dla czerwonych przełączników) oraz pomarańczowego(dla niebieskich). Załóżmy więc, że na potrzeby tego testu nasze oczy mają problemy z rozróżnianiem kolorów i zostańmy przy prostym oznaczeniu: Przełączniki czerwone – linearne, wymagające niewielkiej siły nacisku, z delikatnym klikiem. Przełączniki niebieskie – nielinearne, z wyczuwalnym punktem aktywacji, wymagające średniej siły nacisku, z wyraźnym klikiem.

Skoro już zaczęliśmy…

Przejdźmy więc od razu do tych klikających drani! O co w ogóle chodzi z tymi przełącznikami optycznymi skoro przyrównuje je do standardowych mechanicznych przełączników? Otóż sprawa jest prostsza niż się wydaję… Choć może nie sama technologia. Przełączniki optyczne wykorzystują cząsteczki, które osiągają największe znane człowiekowi prędkości – fotony, a dla uściślenia i uproszczenia światło. Otóż to optyka – jako nauka zajmująca się światłem nie znalazła się w nazwie tych przełączników z przypadku. Nie będę teraz omawiał każdego typu przełączników optycznych, a skupię się na tych zastosowanych w dzisiaj omawianej konstrukcji (dla ciekawskich załączam film dokładnie omawiający te przełączniki) Gigabyte zdecydował się skorzystać z typu Flaretech, który w obecnej chwili może poszczycić się  bardzo krótkim dystansem aktywacji oraz jeszcze krótszym powrotem do stanu neutralnego. Sama wytrzymałość tego typu przełączników jest niebywała bo jest to liczba dwukrotnie większa niż w przypadku standardowych przełączników mechanicznych(100 milionów). Jak więc działają klawisze typu Flaretech? Cóż odnosząc się trochę do nazwy mamy do czynienia z “pochodnią” która w naszym przypadku jest wiązką światła podczerwonego nieustannie skierowanego w sam klawisz i potrafiącą zarejestrować najmniejsze chociażby naciśnięcie klawisza. Dzięki temu , że to dioda wbudowana w płytę jest odpowiedzialna za przekazanie informacji o aktywacji przycisku to te mogą być wymianiane wraz z całymi switchami, co często nie wchodzi w grę przez wlutowanie takiego delikwenta w PCB urządzenia.  Oprócz tego przełączniki te są odporne na kurz czy zabrudzenia, a w tym modelu nawet na zachlapanie poprzez pokrycie części elektronicznych specjalną powłoką hydrofobową, która wypiera cząsteczki wody niczym magnes. Wróćmy jednak na ziemię i zastanówmy się dlaczego do tej pory tak mało firm interesuje się tym rozwiązaniem skoro jest ono takie dobre? Głównie problem rozbija się tutaj o cene wyprodukowania takiego przełącznika oraz przygotowanie samego oprogramowania, które będzie interpretować ruchy guzików. To wszystko staje się bardzo bardzo problematyczne szczególnie, że przed chwilą wymienione zalety nie są aż tak druzgocące i mechaniki wciąż radzą sobie świetnie.

Optyk, ale jak się świeci

Nauka o naturze światła nie poszła w las, dostarczając nam co innego jak pełne podświetlenie RGB, które możemy ustawić do swoich upodobań. Iluminacja jest naprawdę dobrze przygotowana, kolory odpowiednio nasyone, a same efekty zróżnicowane.  Cóż tu dużo mówić, świeci się jak na dobry produkt dla graczy przystało.

Ile przyjdzie nam zapłacić za tą nowość?

Cena niestety nie jest ustalona, gdyż produkt nie pojawił się jescze na naszych półkach, jednak patrząc na cenę modelu K7 spodziewałbym się czegoś w okolicach 600 złotych. Czy to nie nazbyt wygórowana cena za bycie w posiadaniu Aorus K9?  Sama możliwość wymiany switcha, bez konieczności lutowania jest mocną kartą przetargową jednak tylko od nas zależy czy zdecydujemy się na ten ruch i czy w ogóle wykorzystamy potencjał drzemiący w tej bestii.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!