WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Lodówka magnetyczna może zastąpić tradycyjną

Lodówka to jedno z tych urządzeń codziennego użytku bez których większość z nas nie wyobraża sobie życia. Jednak używane przez nas lodówki (a właściwie: chłodziarki) to urządzenia prądożerne, głośne i zawodne. To wszystko przez obecność sprężarki napędzającej przemiany termodynamiczne w obiegu Lindego.

Znacznie wyższą sprawność energetyczną uzyskać można w chłodziarkach magnetycznych, działających na zasadzie efektu magnetokalorycznego. Polega on na zmianie temperatury materiału umieszczonego w polu magnetycznym. Niestety, to, co w teorii wygląda lepiej, może być zaskakująco trudne i drogie w implementacji. Dlatego dotychczas efekt magnetokaloryczny stosowano głównie tam, gdzie tradycyjne metody nie mogły już sobie poradzić, czyli w osiąganiu temperatur poniżej 1 kelwina.

Choć w ostatnich latach firma General Electric poczyniła pewne postępy w budowie chłodziarek magnetycznych, to i tak udało im się zmniejszyć część „roboczą” do rozmiaru mniej-więcej tradycyjnej lodówki jako całości. Przełom w dziedzinie zmniejszenia rozmiarów i kosztów rozwiązania udało się dopiero teraz osiągnąć firmie Cooltech Applications.

cooltech-magnetic-cooling-2

Francuska firma testuje właśnie w trzech lokalizacjach pierwszą komercyjną chłodziarkę magnetyczną o mocy 400W. Chociaż rozwiązanie jest droższe od swoich tradycyjnych odpowiedników, to producent podaje, że różnica w cenie (zapewne przy intensywnym użytkowaniu) powinna zwrócić się już po 3 latach. Oczywiście urządzenie, nie posiadające wyżyłowanych ruchomych mechanizmów, powinno wytrzymać znacznie dłużej.

W planach Cooltech Applications ma użycie swoich rozwiązań w witrynach chłodniczych, piwniczkach na wino, czy chłodniach medycznych. Francuzi uważają, że chłodziarki magnetyczne ich konstrukcji można łatwo skalować nawet do mocy 20 kW. Kiedy lodówki magnetyczne pojawią się w sklepach z AGD jako nowatorskie urządzenia w nowej klasie energetycznej z jeszcze większą ilością A i plusów, jeszcze niestety nie wiadomo.

[źródło i grafika: gizmag.com]