Już wkrótce, dzięki zamontowanym w miejskich lampach czipom można będzie prosto i wygodnie zawiadywać oświetleniem całego Los Angeles. System ten, stworzony przez firmę Phillips oparty będzie na technologii chmury obliczeniowej i obejmie swym zasięgiem wszystkie publiczne światła LED-owe, co daje około dwunastu tysięcy kilometrów kwadratowych.

Według władz miasta spowoduje to szereg udogodnień dla mieszkańców. Dzięki czujnikom, informacje o uszkodzonych latarniach, przepalonych żarówkach itp. zostaną w trybie natychmiastowym przesłane do centrali, zaś zgłoszenia takie będzie można w prosty sposób śledzić za pomocą zwykłej strony www. Dzięki temu odpowiednie służby będą w stanie zareagować natychmiast, bez czekania na telefon od przypadkowego, zatroskanego przechodnia.

Takie centralne sterowanie może być bardzo pomocne w różnych, nawet najbardziej oryginalnych sytuacjach. Wyobraźmy sobie, że filmowcy chcą zrobić ujęcie szybko gasnących lub zapalających się świateł miasta. Pracownik wciska kilka klawiszy na laptopie i gotowe, wszystko bez konieczności zaprzęgania do pracy speców od efektów specjalnych. A może wkrótce odbędzie się ważna impreza sportowa na którą zwalą się tłumy i cała dzielnica musi być rzęsiście oświetlona? Żaden problem, za pomocą paru ustawień zwiększamy ilość i natężenie działających lamp.

Używany do tej pory system jest nieco skomplikowany i nieporęczny, chociażby poprzez brak możliwości połączenia się z GPS-em, dodatkowo bezpośrednio operować można jedynie ok. jedną trzecią świateł. Teraz to się zmieni, w dodatku nowa technologia będzie w stanie ściśle współdziałać z 911, czyli służbami ratunkowymi.

Los Angeles jest pierwszym amerykańskim miastem, korzystającym z tego udogodnienia.

[źródło: cnn.com]

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej