W roku 2017 małe smartfony można uznać powoli za martwe. Wraz z wejściem formatu 18:9 i popularyzacji urządzeń z niewielkimi ramkami, można wreszcie upchać duże wyświetlacze w malutkiej obudowie. Nadal istnieje jednak pewna nisza otwarta na telefony z przekątną ekranu o wartości około 4,5 cala i dla nich właśnie kierowane są najnowsze iPhone’y oraz… Xperia XZ1 Compact, którego miałem okazję wreszcie testować. Jak ten mały potwór sprawdza się w akcji?

Nie będę tego ukrywał – naprawdę chciałem sprawdzić nowego maluszka od Sony, głównie w ramach ciekawostki. Ostatni, kompaktowy produkt od Japończyków w postaci X Compact uważałem i uważam do dziś za sporą klapę. Nie oferował nic szczególnego, a jego cena była mocno nieadekwatna do skromnych możliwości. XZ1 Compact to jednak ciekawy powrót do czasów, kiedy modele z 5-calowym wyświetlaczem wydawały się istnymi kolosami i ogromną ich część można było komfortowo obsłużyć (uwaga, uwaga) jedną dłonią.

Mały potwór

Test zacznę dla siebie nietypowo, bo od omówienia „bebechów”. To one bowiem znacznie się zmieniły, ponieważ telefon nie wydaje się mierzyć z reprezentantami półki średniej, a ma być zwyczajnie „małym flagowcem” tak jak było to przy okazji dawnych Z Compact. Mamy tu zatem do czynienia ze Snapdragonem 835, wspieranym przez 4 GB pamięci RAM oraz jednostką graficzną Adreno 540. Brzmi znajomo? Cóż, praktycznie wszystkie inne topowe telefony korzystają z tych układów, stąd nic dziwnego, że Xperia XZ1 Compact gwarantuje tak wysokie wyniki w benchmarkach. Snapdragon 835 pozwala na bardzo przyjemne użytkowanie bez niemiłych zwieszek. Multitasking spisuje się jak marzenie, a gry również nie stanowią dla tego urządzenia większego wyzwania. Nie dajcie się zatem zwieść małemu rozmiarowi – wewnątrz kryje się bowiem potężna bestia!

Wyświetlacz Sony Xperia XZ1 Compact wykonany został w technologii IPS LCD i posiada przekątną 4,6 cala. Generuje on rozdzielczość 1280 na 720 pikseli, co daje nam łącznie zagęszczenie rzędu 319 pikseli na cal. Brakuje tutaj rozdzielczości przynajmniej Full HD, ale jak na tak mały sprzęcik obecność 720p jest w zupełności wystarczająca, bo obraz jest odpowiednio ostry oraz klarowny. Sam ekran generuje dobre kolory, ma naprawdę niezłe kąty widzenia, jest widoczny nawet w pełnym słońcu, a do tego posiada zadowalający kontrast. Może wyświetlacz nie jest jakąś rewolucją, ale trzyma wysoki, solidny poziom.

Gdzie ta miniaturyzacja?

Konsumpcja mediów czy granie w gry wideo nigdy nie będzie tak komfortowe na tym niewielkim ekranie. Gracze i miłośnicy oglądania seriali na swoich Note’ach powiedzą, że Xperia XZ1 Compact to zwykła zabawka. Takie osoby nie są jednak celem inżynierów z Sony. Zamiast tego oferują oni naprawdę wysoki komfort użytkowania, którego próżno szukać wśród urządzeń mających nawet 5 cali. Przyznam szczerze, że komfortowa obsługa jedną ręką była dla mnie jakże odmiennym, ale bardzo pozytywnym doświadczeniem. Nie pamiętam kiedy ostatnio sięgałem kciukiem w najdalszy kąt urządzenia z taką łatwością. Stęskniłem się nawet za czymś tak błahym jak odpisywanie na wiadomości wyłącznie jedną dłonią (z dobrą klawiaturą swipe było to jeszcze łatwiejsze). Do tego smartfon jest też wyjątkowo niewyczuwalny w kieszeni i czasem można wprost zapomnieć o jego obecności. Wreszcie zrozumiałem perspektywę osób, które nie chcą się przesiadać nawet na 5-calowe urządzenia. Małe telefony mają w sobie pewną magię, w której zdecydowanie można się zakochać.

Sony nie pożegnało się przy okazji serii XZ1 z wręcz starożytnym i charakterystycznym dla siebie designem. Telefony Japończyków można poznać naprawdę łatwo, dzięki ich sztywnej, bryłowatej i ostrej konstrukcji. Smartfony te mają w sobie dosłownie parę gramów obłości w postaci lekko zaokrąglonych krawędzi ekranowych. W porównaniu do takich konstrukcji jak LG V30 czy Galaxy S8, Xperia XZ1 Compact wygląda trochę jak mały potworek z przeszłości. Wzornictwo to można kochać, albo nienawidzić pod względem wizualnym, ale nie można mu odmówić wysokiej ergonomii. Niezależnie jaką Xperię złapię, odczuwam wysoką pewność chwytu, stąd nigdy nie spotkałem się z przypadkiem, żeby XZ1 Compact nagle postanowiła mi wyślizgnąć się z  ręki, nawet pomimo swoich małych rozmiarów. Mam nadzieję, że designerzy będą umieli odtworzyć ten komfort przy okazji najbliższego (?) odświeżenia wyglądu ich urządzeń.

Nadmienię też, głównie w ramach ciekawostki, że inżynierom dalej udało się upchać czytnik linii papilarnych na bocznej stronie, co samo w sobie jest wprost genialnym i jakże miłym w obsłudze rozwiązaniem. Sam skaner działa wyjątkowo szybko i dość sprawnie, choć zdarzało mi się, że system nie mógł wykryć kilkukrotnie mojego palucha, nawet przy paru próbach pod różnym kątem.

 

Małe Oreo

Ku mojemu zaskoczeniu, Xperia XZ1 Compact przyjechała do mnie z wgranym Androidem w wersji 8.0. Z Oreo na dzień dzisiejszy nadal może cieszyć się tylko nieliczna grupa smartfonów, stąd obecność tego systemu naprawdę cieszy. Zmiany względem 7.0 są, choć spora ich część jest wyłącznie kosmetyczna. Niemniej jednak Android jest tu przykryty przez stosunkowo nieinwazyjną nakładkę systemową od Sony. Tutaj również nie doczekałem się jakiejś ogromnej ilości zmian, ale przyznam szczerze, że software Japończyków bardzo mi się podoba. Jest mocno zbliżony do pierwowzoru, ale ma kilka swoich charakterystycznych nut oraz funkcji. Do tego jest bardzo przejrzysta i intuicyjna, choć nadal wewnętrzne aplikacje Sony dają o sobie często znać wśród powiadomień. Trochę niepotrzebnie.

Nowinką jest za to dodanie aplikacji „Kreator 3D”, która potrafi biegle skanować obiekty czy całe twarze lub głowy osób. Wszystkim można się później pobawić w odpowiednich programach do obróbki, albo po prostu wydrukować w drukarce 3D… o ile ktoś takową posiada w domu.

To jak to jest z tą małą baterią?

Do tego doliczyć trzeba też świetne funkcje baterii w postaci Inteligentnego Ładowania czy trybu STAMINA. Mądre ładowanie uczy się naszych nawyków podłączania sprzętu do gniazdka i stara się tak dostosować przesyłanie energii, żebyśmy mogli obudzić się z idealnie napompowanym do 100% urządzeniem. STAMINA zaś wydłuża czas pracy na akumulatorze i robi to co najważniejsze wyjątkowo skutecznie.

Tryb STAMINA może się akurat przydać, bo Xperia XZ1 Compact charakteryzuje się po prostu dobrym, choć niewybitnym czasem pracy na baterii. Po rozdzielczości 720p i tak małym urządzeniu spodziewałbym się jakichś wyższych wyników. Tymczasem akumulator o pojemności 2700 mAh wykręcał wyniki 4-5 godzin SOT. Bateria starczała mi na cały dzień, czasem nawet i na troszkę więcej przy moim w miarę umiarkowanym użytkowaniu. Wrzucając XZ1 Compact wyższy bieg, traciłem energię już przed końcem dnia. Wynik umiarkowany, a jednak spodziewałem się nieco więcej. Szkoda też, że Sony nie dorzuciło ładowarki obsługującej technologię QuickCharge do opakowania. Tę trzeba nabyć dodatkowo.

Mały, ale silny aparat

Pozostała jeszcze kwestia aparatu, który dla wielu osób może okazać się jedną z głównych kart przetargowych przy nabyciu jakiegoś urządzenia. Jak na tak malutki telefon kamerka spisuje się nad wyraz dobrze. Moim skromnym zdaniem brakuje jej troszkę do takich fotograficznych kolosów jak Galaxy S8, iPhone 7/8, albo HTC U11. Nie mniej jednak uważam, że Sony robi powolne, acz wyraźne kroki w stronę poprawienia jakości swoich zdjęć. W końcu robią najlepsze matryce do smartfonów, ale dziwnym trafem nie są w stanie ich odpowiednio zoptymalizować.

W Xperia XZ1 Compact całokształt wygląda jednak bardzo dobrze. Po spojrzeniu na próbki, jestem w stanie powiedzieć, że XZ1 robią najlepsze zdjęcia wśród urządzeń z portfolio Sony. Są bogate w szczegóły, naprawdę nieźle odwzorowują kolory (choć czasami wychodzą one nieco wyblakłe), a kontrast również jestem w stanie ocenić pozytywnie. Mam jednak wrażenie, że aparat ma lekkie problemy z ostrością. Przy przybliżeniu niektórych zdjęć zauważałem, że dalsze plany oraz niektóre elementy wokół wskazanego obiektu, zaczynały się niesmacznie rozmazywać i zlewać w jedną całość. Być może jest to wina braku optycznej stabilizacji, albo problemów z autofocusem. Jest też możliwość, że któryś z automatycznych trybów zaczął szaleć i nieco wykręcać uzyskiwane rezultaty. Trzeba jednak nadmienić, że nie jest to jednak ciągły problem i pojawia się przy kilku fotografiach z całej serii.

Pozytywnie zaskoczony zostałem jednak w temacie zdjęć nocnych, bo były one zwykle piętą achillesową wszystkich smartfonów spod szyldu Xperia. XZ1 Compact spisuje się jednak w tych warunkach bardzo dobrze, choć pewne nieostrości lub niezwykle delikatne artefakty nadal czasem się pojawią. Obwiniałbym za to jednak implementację elektronicznej stabilizacji obrazu, zamiast tej optycznej. Nie mniej jednak ogólny efekt jest naprawdę imponujący.

Przednia kamerka również świetnie spisze się w scenariuszu, kiedy musimy nagrać jakiegoś snapa, albo zrobić selfie samemu, bądź w grupie. Ten mały aparacik jest też w stanie robić szerokokątne selfie, co tym bardziej zadowoli niektórych miłośników imprez. Ogólna jakość tego elementu na plus.

Jedno się jednak nie zmieniło – nagrywanie filmików w Xperia XZ1 Compact nadal stoi na bardzo wysokim poziomie. Wreszcie nagrywanie 4K jest funkcją aparatu, a nie jakąś dziwną, zewnętrzną aplikacją. Tym razem telefon jest też w stanie o wiele dłużej nagrywać w tej rozdzielczości przed przegrzaniem, co jest sporym progresem.

Ogólna jakość materiałów moim zdaniem jest świetna, oczywiście jak na tak małe urządzonko. Elektroniczna stabilizacja obrazu dalej daje radę i stara się w miarę ukrywać trzęsienie się ręki. Filmiki są szczegółowe, podczas dnia nie ma problemów z łapaniem ostrości (w nocy sensor czasem musi dłużej pomyśleć zanim skupi się na punkcie), a kolory dość wiernie oddane. Kamerka nie ma też problemów w trybie 60 klatek na sekundę.

Miałem też okazję ponownie sprawdzić tryb 960 klatek na sekundę, choć nie zdołałem wyciągnąć odpowiedniego sample’a, żeby pokazać to w teście. Nadal jednak uważam to za ciekawostkę, posiadającą sporo braków (strasznie wąski kąt, potrzeba bardzo dobrych warunków oświetleniowych do stworzenia filmiku), a sam nie znalazłem też jakiegoś obiektu godnego nagrania w super slow motion. Chociaż jeśli ktoś jeździ często na rajdy WRC, to powinien zainteresować się tą funkcją.

Kompaktowa bestia

Xperia XZ1 Compact to moim zdaniem bardzo dobry telefon, choć ciężko go do czegokolwiek przyrównać, ponieważ jest on obecnie wręcz wyjątkowy na rynku. Bliżej mi znany telefon z podobną przekątną ekranu to oczywiście iPhone 8. Ukazał się on na rynku stosunkowo niedawno, ale jest znacznie droższy od naszego testowanego modelu. W dodatku posiada on odmienny system operacyjny, stąd ciężko stawiać mi go na tej samej półce.

Nowy Compact to na dzień dzisiejszy jedyna opcja dla osób, które szukają sporej, androidowej mocy w kompaktowej obudowie… albo ogólnie dobrego smartfona o niewielkich rozmiarach. O dziwo Sony tym razem nie zaszalało z ceną i tak XZ1 Compact warta jest około 2400 złotych. Nadal dla niektórych może okazać się to kwotą zaporową, ale dla porównania X Compact kosztowało krótko po premierze około 2000 złotych, a oferowało znacznie mniej niż przedstawione tu urządzenie. Smartfon ten w końcu nie tylko broni się swoimi rozmiarami, ale też i bardzo dobrym aparatem, wysoką wydajnością oraz ergonomią, a także wygodą użytkowania.

Czy zatem polecam nabycie tej „miniaturki”? Oczywiście, choć musicie wiedzieć, że jest to telefon skierowany do raczej wąskiego grona odbiorców. Tego, które postrzega wszelkie „5 i wzwyż calowce” jako kolosy. Choć jeśli tęsknicie za obsługą telefonu jedną ręką, warto spojrzeć w kierunku właśnie Xperia XZ1 Compact.

Zdjęcie wyróżniające oraz zdjęcie telefonu pobrane zostało ze strony producenta.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!