WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

Mapy rozprzestrzeniania się meksykańskiej przemocy narkotykowej

Na Zachodzie „Wojna z narkotykami” kojarzy się z policyjnymi przeszukaniami, przechwyconymi podczas kontroli celnych transportami, szkolnymi pogadankami na temat bezpiecznego stylu życia i kolejnymi sezonami Breaking Bad. Łatwo pomyśleć, że to jeden z ukutych przez polityków terminów służących do spopularyzowania swoich programów. Zupełnie inaczej jest w Meksyku – tam „Wojna z narkotykami” w pełni zasługuje na swoje imię, bo niczym krwawa rebelia, pochłonęła już około stu tysięcy ludzkich istnień.

Nowy projekt badawczy wykorzystuje statystykę i analizę kompleksowych sieci, by uwidocznić, jak w Meksyku w latach 2007-2011 rozprzestrzeniała się przemoc związana z handlem substancjami zakazanymi. Wyniki mogą przysłużyć się zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa ludności cywilnej. Mapy pokazują, że z roku na rok jest coraz gorzej – wojna z narkotykami rozprzestrzenia się na coraz rozleglejsze tereny.

Autorem pracy jest Jesús Espinal, analityk z Narodowego Instytutu Medycyny Genomu w Mexico City. Pewnego razu w 2009 roku, jeszcze jako doktorant Państwowego Autonomicznego Uniwersytetu w Meksyku (UNAM), wracając do domu natrafił na blokadę policyjną. Meksykańska marynarka wojenna zestrzeliła wówczas samolot Artura Beltrána Leyva’y, jednego z najpotężniejszych baronów narkotykowych Meksyku. Choć miało to ukrócić brutalne praktyki karteli w regionie, ilość aktów przemocy wymknęła się spod kontroli – dla uczonego „Wojna z narkotykami” przestała być czymś, o czym tylko słyszy się w telewizji – zaczęli ginąć ludzie, których znał.

Espinal nawiązał współpracę z pracującym na tej samej uczelni fizykiem statystycznym Hernánem Larralde. Celem uczonych było znalezienie metody w szaleństwie, które coraz bardziej pogrąża Meksyk.

Wykorzystując dane z poszczególnych miesięcy, dwaj naukowcy byli w stanie znaleźć korelacje pomiędzy gwałtownymi wzrostami ilości powiązanych z narkotykami zabójstw w poszczególnych miastach Meksyku. W ten sposób zilustrowali powiązania pomiędzy wybuchami przemocy w różnych regionach. Jeśli wzrosty lub spadki następowały w danych miejscowościach w tym samym czasie, uczeni łączyli je linią – choć tylko jeśli notowały więcej niż 70 ofiar na 100 000 mieszkańców rocznie oraz były od siebie oddalone o nie więcej niż 200 km.

Rezultaty nie napawają optymizmem. W 2008 przemoc rozprzestrzeniła się na całe zachodnie wybrzeże kraju. W 2010 względnie spokojne północno-wschodnie stany (położone przy granicy z Teksasem) zamieniły się w podobną mordownię. A już w 2011 dało się w całości przejechać Meksyk odwiedzając tylko miejsca o wyższym wskaźniku umieralności niż Irak podczas wojny z USA. Jak twierdzi uczony, przemoc rozprzestrzenia się nierównomiernie – istnieją zarówno miasta, gdzie liczba związanych z narkotykami zabójstw jest olbrzymia, jak i takie, gdzie występuje ich stosunkowo niewiele.

Warto zwrócić uwagę, że według analizy, przemoc Karteli nie rozprzestrzenia się jak typowa epidemia, tj. przez bliskość geograficzną. Naukowiec zajmujący się na UNAM informatyką – Carlos Gershenson twierdzi, że wzrosty ilości morderstw często „synchronizują się” pomiędzy miastami oddalonymi o tysiące kilometrów, pozostawiając połacie terenu między nimi we względnym spokoju. Nie udało się naukowo wyjaśnić przyczyny tego fenomenu. Nie ma jednak wątpliwości, że przemoc koncentruje się w okół dość oczywistych ośrodków, takich jak Juárez, Acapulco, Cancún, Culiacán, Monterrey, Tampico i Tijuana.

Wciąż nie jest pewne, jak wykorzystać zdobyte informacje. Z jednej strony, badacze sugerują że dobrym pomysłem byłaby skoncentrowana akcja policji mająca na celu wyeliminowanie powyższych centrów. Jednak historia Wojny uczy, że kartel narkotykowy jest niczym hydra – na miejscu jednej uciętej głowy wyrastają trzy następne. Eliminacja ośrodków centralnych mogłaby jedynie sprawić, że „uwolnione” komórki usamodzielniłyby się, powodując jeszcze większy chaos i eksplozję przemocy związanej z walką o władzę.

Wyniki analizy teoretycznie mogłyby posłużyć do przewidzenia, gdzie Wojna z narkotykami zawita w przyszłości. Istnieje jednak pewien problem – zasoby oficjalnych danych, którymi posługiwali się uczeni, kończą się na… wrześniu 2011 roku. Jest to najprawdopodobniej związane z „polityką milczenia” praktykowaną przez obecnego prezydenta Meksyku, Enrique Peña-Nieto – w Meksyku zawartość archiwów rządowych ma tendencję do „rozpływania się w powietrzu”, a lokalni urzędnicy często zaniżają liczby ofiar narkotykowych porachunków.

O ile nie zostaną upublicznione nowe informacje statystyczne, nie będzie możliwości szerszej naukowej analizy meksykańskiej przestępczości narkotykowej. Poniżej wykonane przez naukowców mapy:

ss-narco2007 ss-narco2008 ss-narco2009 ss-narco2010 ss-narco2011_2Ten złowrogi rozrost chyba mówi sam za siebie…

[źródło i grafika: sciencemag.org]