Do Marvel Zombies podszedłem dość sceptycznie. Motyw zombiaków już dawno mi się przejadł przez masę gier i filmów. Jednak wiedziałem, iż opisywany komiks odniósł sukces wśród fanów Marvela i wielu osobom przypadł do gustu. W trakcie lektury byłem już spokojny o to, że tytuł mi się spodoba.

Ukazanie bohaterów Marvela w postaci zombie z pozoru wydawało mi się dziwnym, aczkolwiek oryginalnym pomysłem. Fabuła jednak nie prezentuje się aż tak dobrze. Akcja rozgrywa się w innej rzeczywistości, gdzie znikąd pojawił się wirus, który przemienił herosów w żywe trupy, co doprowadziło do zagłady ludzkości. Pożarli już wszystkich ludzi i teraz próbują przetrwać głód. Już na początku widzimy Magneto, który próbuje uciec przed bezwzględnymi umarlakami, a później jest coraz ciekawiej.

kooo

Spodobało mi się jak zostały ukazane postacie. W większości produkcji, które skupiają się na żywych trupach, są one pozbawione myślenia i liczy się dla nich tylko pożywienie. W przypadku Marvel Zombies jest inaczej. Główni bohaterowie rozmawiają, planują, a nawet grają w karty. Bardzo fajne są ich rozmowy, kiedy to zastanawiają się nad tym, jakim sposobem da się ich zabić. A niektórzy nawet wspominają przeszłość i są przerażeni tym, kim się stali. Każda postać została fajnie zarysowana, jak na przykład Spider-Man, który na początku dramatyzuje nad swoją urwaną nogą, czy Kapitan Ameryka chodzący z mózgiem na wierzchu. Wiele sytuacji i dialogów jest  przyprawione dobrym humorem i pojawia się sporo komicznych rzeczy, jak na przykład walka z Silver Surferem, czy relacje między postaciami. Komiks nie stara się być poważny i na każdym kroku pokazuje, że tak naprawdę jest tytułem czysto rozrywkowym z czarnym humorem i scenami, które przyprawiają o lekki uśmiech. Wielkim plusem jest to, że przez cały czas widzimy wiele znanych postaci w jednej opowieści. Obserwujemy jak się dogadują i przekomarzają. Bardzo fajnie czyta się ich rozmowy i całość potrafi nieźle wciągnąć.

Nie przepadam za brudną kreską w komiksach, po prostu nie jest w moim guście, ale tutaj aż tak mi nie przeszkadzała, idealnie pasuje do klimatu tytułu. Graficznie jest to majstersztyk. Ciągle widzimy przerażające obrazy, głównie podczas walk, gdzie latają kończyny i widać szczegółowo porozdzierane ciała. Walki są niezwykle dynamiczne, a że jest ich sporo to przyjemnie się wszystko ogląda. Już sami bohaterowie wyglądają przerażająco, a to nie tylko przez nich komiks jest tak obrzydliwy. Sean Phillips idealnie pokazał klimat żywych trupów. Jedyne zastrzeżenie jakie mam do komiksu, to zakończenie, które w pewnym momencie mocno przyspiesza i pokazuje ciekawy, aczkolwiek trochę sztuczny koniec. Mimo to mini-seria składająca się z pięciu części pozytywnie mnie zaskoczyła i ani przez chwilę nie czułem się znudzony. Na pewno nie była to strata czasu.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!